Pomysł na protesty wzorowane na arabskiej "Wiośnie Ludów" pochodzi od grupy Adbusters. Młodzi buntownicy za pomocą mediów społecznościowych nawołują do masowej okupacji Wall Street przez kilka miesięcy. W weekend liczono na obecność kilkudziesięciu tysięcy osób. Według policji, w sobotę na apel odpowiedziało jednak tylko ok. tysiąca demonstrantów, a w niedzielę – jedynie 300-400 osób. O akcji zrobiło się jednak wyjątkowo głośno w mediach, więc policja obawia się, że „okupacja” amerykańskiej giełdy może nasilić się w najbliższych dniach. 

>>> Czytaj też: Koniec ery pychy banków. Teraz biurokraci rządzą globalnymi finansami

Jak podają organizatorzy protestów na swojej stronie internetowej, okupacja Wall Street ma na celu zmuszenie prezydenta Baracka Obamy do powołania specjalnej komisji, która ukróci korupcyjne praktyki w rządowych szeregach.

„Ludzie mają prawo do protestu i jeśli chcą to robić nie łamiąc przy tym prawa, zapewnimy im odpowiednie miejsce” – powiedział burmistrz Nowego Jorku, Michael Bloomberg. Terenem wyznaczonym przez władze miasta dla protestujących jest okolica Broad Street i Exchange Place, przylegająca do siedziby Nowojorskiej Giełdy Papierów Wartościowych

>>> Czytaj też: Miliarderzy podźwigną zadłużone gospodarki z kryzysu?

Ze względów bezpieczeństwa, policja ograniczy dostęp do Wall Street i będzie wymagać od pracowników pobliskich biur legitymowania się za pomocą identyfikatorów. Wśród firm, których siedziby znajdują się na Wall Street, są m.in. NYSE Euronext, Deutsche Bank i Bank of New York Mellon.

Podobne protesty planowane są także w dzielnicach finansowych Madrytu, Mediolanu, Londynu i Paryża – dowiedział się Bloomberg w Komisji ds. Cyberbezpieczeństwa (National Cybersecurity and Communications Integration Center).