W 2020 roku miałaby się znacznie poprawić jakość wód i powietrza. KE chce też, by do tego roku w krajach unijnych zadziałały zachęty, także rynkowe, dla producentów, by stosować technologie produkcji oszczędzające zasoby i środowisko oraz dla konsumentów - by takie produkty wybierać w sklepach.

We wtorek KE zaprezentowała ścieżkę przekształcania UE w gospodarkę oszczędzającą zasoby naturalne. Chodzi o to, by wzrostowi gospodarczemu towarzyszyło rozsądne korzystanie z kurczących się zasobów, takich jak woda, ziemia i minerały oraz by zmniejszać szkodliwy wpływ działalności gospodarczej na środowisko. To kolejny, obok m.in. ograniczania emisji CO2, element tzw. zielonej gospodarki, którą chce rozwijać UE. Polska prezydencja, która będzie dalej pracować nad dokumentem z krajami UE, spodziewa się trudnej pracy; nie wszyscy uważają, że trzeba wyznaczać wiążące cele w tym zakresie.

>>> Czytaj też: Surowcowa hossa dopiero się rozkręca. Złoto po 2 200 dol. jeszcze w tym roku

"Dzisiejszy kryzys zadłużenia jest spowodowany nadmiernym pożyczaniem, ale to nie jedyne nadmierne pożyczanie. Eksploatowanie kurczących się zasobów naturalnych na obecną skalę, to pożyczanie z naszej przyszłej konsumpcji" - powiedział we wtorek na konferencji prasowej komisarz UE ds. środowiska Janez Potocznik. Zwrócił uwagę, że rosnący popyt na świecie nasila presję na środowisko. "Kluczowe zasoby, takie jak surowce, metale, energia, bioróżnorodność i woda, są używane do napędzania gospodarki, jakby były niewyczerpane. Musimy skupić się na niezbędnej transformacji gospodarki, rozsądnej ewolucji" - podkreślił.

W przyjętym we wtorek stanowisku KE identyfikuje sektory, które zużywają najwięcej zasobów. "W krajach uprzemysłowionych branża spożywcza, budownictwo mieszkaniowe i transport są zazwyczaj odpowiedzialne za 70 do 80 procent oddziaływania na środowisko. Sektory te są też kluczowe w odpowiadaniu na wyzwania zmian klimatycznych i produkcji energii, którymi zajmują się inne, komplementarne strategie" - czytamy w dokumencie. KE chciałaby, żeby kraje UE w swoich działaniach integrowały wszystkie unijne strategie związane z zieloną gospodarką, m.in. podobną mapę drogową niskoemisyjnej gospodarki UE do 2050 roku.

Oszczędzanie zasobów miałoby się odbywać zarówno na etapie produkcji, jak i konsumpcji, a nowe miejsca pracy miałyby powstawać w recyklingu, we wzornictwie przemysłowym (bardziej ekologicznym), w ekoinżynierii, czyli projektowaniu np. opakowań ulegających samodegradacji i nieszkodliwych materiałów. Ponadto KE chce, by ceny dóbr i usług w krajach UE odzwierciedlały także koszt środowiskowy, m.in. poprzez wycofanie się krajów UE z niektórych szkodliwych pod tym względem subsydiów do 2020 roku.

>>> Czytaj też: Polska łupkowa pochodnia to tylko straszak na Gazprom

Poza przepisami KE chce oddziaływać m.in. zachętami do inwestowania w zielone technologie oraz preferowaniem ich w przetargach publicznych. KE chciałaby też skłonić kraje UE do zmiany systemów podatkowych tak, by firmy płaciły za zanieczyszczenia, a konsumenci byli zachęcani do produktów szanujących środowisko. KE chce też tak dostosować unijne fundusze, by wspierały innowacje w obszarze oszczędzających środowisko technologii oraz promowały zrównoważoną produkcję i konsumpcję.

Niedawno polski minister środowiska Andrzej Kraszewski zwrócił w Brukseli uwagę na problem sprzętu AGD, który produkowany jest tak by służyć tylko kilka lat i zmuszać klientów do kolejnych zakupów, podczas gdy złomowiska są przepełnione. Zaproponował, by sprzęt taki był opatrzony etykietkami informującymi klientów o przewidywanym okresie użytkowania.

Stanowisko KE nie jest jeszcze polityką; jej projekt wraz z nowymi przepisami KE zaproponuje później. Jednocześnie nad zachętami dla biznesu i konsumentów do oszczędzania środowiska mają pracować kraje UE. Do 2013 roku - po konsultacjach z ekspertami, organizacjami pozarządowymi, konsumenckimi i biznesowymi - KE ma zaproponować jasne cele do osiągnięcia w poszczególnych latach przez kraje UE.

Jak powiedziała niedawno dziennikarzom w Brukseli wiceminister środowiska Joanna Maćkowiak-Pandera, wtorkowy dokument KE będzie jednym z najważniejszych dla polskiej prezydencji, który będzie trzeba przedyskutować z innymi krajami UE i wypracować z nimi wytyczne dla KE do dalszej pracy. Przyznała jednak, że praca ta będzie "skomplikowana". "Kraje UE są zainteresowane efektywnym wykorzystywaniem zasobów, ale różne są wizje, jak ta polityka powinna być kształtowana oraz czy powinniśmy wyznaczać w niej jakieś cele i środki" - powiedziała.