Od kiedy, po raz pierwszy od 30 lat (6 września), bank centralny Szwajcarii wprowadził sztywny parytet CHF do EUR, frank zdeprecjonował się wobec wszystkich swoich 16 rywali na rynku walutowym, a najbardziej do dolara – pisze Bloomberg. Jego kurs gwałtownie zanurkował i zatrzymał się na stałym poziomie.

We wtorek notowania żelaznej waluty znów wyraźnie spadały na fali spekulacji o kolejnej interwencji szwajcarskiego banku centralnego i zmianie dotychczasowego parytetu euro do franka z poziomu 1,20 na 1,25. „Spekulacje, iż mogłoby do tego dojść jutro, kiedy to Narodowy Bank Szwajcarii informuje o swoich rutynowych działaniach (w każdą środę), pojawiły się dzisiaj po południu i natychmiast doprowadziły do osłabienia się franka”, powiedział Marek Rogalski, analityk BOŚ.

>>> Polecamy: Największy przekręt w historii szwajcarskich banków: UBS traci 2 mld dol.

Jak mówi analityk, notowania EUR/CHF wzrosły jednak tylko do 1,2210, a więc widać, że część inwestorów sceptycznie podchodzi do rynkowych plotek. 

Niezależnie od tego czy są to tylko spekulacje, czy nie - Szwajcaria nadal ma problem z kursem franka. Rząd obniżył niedawno prognozę wzrostu gospodarczego na ten i następny rok, uzasadniając swoją decyzje „nadal znacznie przewartościowaną walutą” - pisze Bloomberg. 

„Szwajcarska gospodarka wskazuje coraz więcej objawów spowolnienia w drugim kwartale tego roku i wygląda na to, że znalazła się na najsłabszym punkcie od czasów kryzysu w 2009 r. Według raportu, kraj nie musi się obawiać jednak recesji. Eksport w tym roku utrzyma się na poziomie 3,2 proc. W przyszłym może jednak spaść do 0,7 proc.”, pisze dalej Bloomberg. „Według prognoz szwajcarski PKB urośnie o 1,9 proc. w tym roku oraz zaledwie 0,9 proc. w 2012 r.”, głosił komunikat rządowy 20 września. 

Dążenie do utrzymaniu kursu franka na stałym poziomie może jednak doprowadzić do inflacji, a w konsekwencji do podniesienia stóp procentowych, jak ostrzegają niektórzy szwajcarscy analitycy.

>>> Czytaj też: Uwaga na promocje kredytów, nie wszystkie się opłacają

Jeśli Szwajcaria podniesie stopy procentowe, to ucierpią na tym też kredytobiorcy z innych krajów (takich jak Polska), którzy zaciągnęli pożyczkę w tej walucie. Jeszcze niedawno kredyty we franku były korzystne, ponieważ stopy procentowe w Szwajcarii pozostawały bliskie zeru, a kurs franka wydawał się stabilny. 

Teraz Narodowy Bank Szwajcarii, aby utrzymać niski kurs franka musi wpompowywać duże ilości pieniądza na rynek, a to może okazać się łatwą drogą do inflacji i podwyższenia stóp procentowych. Na razie jednak nic na to nie wskazuje.