Wczoraj stracił 3,2 proc. i finiszował w okolicach 1130 punktów. Wskaźnik RSI sugeruje, że rynek nie jest jeszcze wyprzedany i istnieje miejsce do dalszych obniżek, ale koniec tygodnia powinien przynieść odreagowanie dwóch dni mocnych przecen, w czasie których indeks tąpnął o blisko 75 punktów. Czwartkowe spadki powstrzymane zostały w okolicach maksimów z marca 2010 roku. Prospadkowy scenariusz potwierdzają wskazania indeksu VIX, cieszącego się opinią wskaźnika strachu na Wall Street. Spotkanie G20 może być czynnikiem krótkoterminowo wspierającym nastroje, gdyż zapewne usłyszymy krzepiące deklaracje. Jednak tak długo jak w Europie nie zostaną przyjęte postanowienia z 21 lipca, a doniesienia ze sfery realnej najważniejszych gospodarek nie ulegną poprawie, nie będzie można liczyć na powrót do trwałych wzrostów na rynkach akcji.

Bardzo słabo wypadły odczyty indeksów PMI oddających koniunkturę w przemyśle – wskaźniki te sugerują regres sektora. Kolejny czwartek przyniósł też następną porcję danych z amerykańskiego rynku pracy. Departament Pracy podał, że liczba nowo zarejestrowanych bezrobotnych w poprzednim tygodniu wyniosła 423 tys., a dodatkowo dokonał rewizji w górę poprzedniego odczytu. Dane te, w połączeniu z odczytami regionalnych indeksów koniunktury, m.in. Philly Fed, sugerują dalsze pogłębienie się zapaści na kluczowym rynku pracy.

Słabnąca koniunktura pogłębi kryzys zadłużeniowy w Eurolandzie . Prognoza MFW sugeruje, wzrost długu w relacji do PKB nawet do poziomu 190 proc. (obecnie 144 proc.) Analogiczny wskaźnik dla Włoch, państwa, którego zadłużenie sięga 1,9 biliona euro obecnie wynosi 120 proc. Mimo aktywności ECB, który skupuje obligacje na rynku wtórnym (od 8 sierpnia, za ponad 65 miliardów euro) rosły w tym tygodniu podobnie jak w poprzednich rosną rentowności włoskich obligacji, rozszerza się ciągle również spread dochodowości benchmarkowych papierów włoskich i niemieckich, niepokój wyraźnie widać na rynku CDS. Początek sesji przyniósł wzrosty na rynkach europejskich. Najmocniej wzrastały indeksy w Madrycie i Mediolanie. Mniejsze niż 1 – proc. zwyżki obserwowaliśmy w Paryżu, Frankfurcie i Londynie. Warszawski WIG 20 zniżkuje natomiast o 0,8 proc. i walczy o zakończenie tygodnia ponad poziomem 2100 punktów powiązanym z poziomem 50 proc. zniesienia Fibonacciego rynku byka.