Od starożytności po grecką wersję Lehmana

24 wieki później, Grecja stoi na krawędzi największego bankructwa w historii, a politycy na całym świecie załamują ręce nad możliwymi skutkami gospodarczej katastrofy. Niewypłacalność kraju z długiem przekraczającym 353 mld euro – 5 razy większym niż argentyński dług w 2001 roku, może wywołać falę szoków na światowych rynkach.

“Panuje teraz monstrualnie wysoki poziom niepewności i nieograniczona ilość możliwych scenariuszy. Gospodarczego kataklizmu można uniknąć, ale tylko za pomocą agresywnych działań ze strony rządów i banków centralnych” – mówi David Mackie, główny ekonomista europejskiej gałęzi JPMorgan Chase.

>>> Czytaj też: Grecja i tak zbankrutuje? Ateny nie wykluczają takiego scenariusza

Dwa poprzednie bailouty Grecji, trzy lata recesji i zamieszki społeczne w reakcji na brutalne cięcia oszczędnościowe nieomal kosztowały greckiego premiera George Papandreou utratę stanowiska. Teraz twierdzi on, że kapitulacja Grecji będzie katastrofą.

Potencjalne konsekwencje narodowego bankructwa Grecji obejmują kryzys tamtejszego systemu bankowego, jeszcze mocniejsze kurczenie się gospodarki i upadek rządu.

Niewypłacalność Hellady może być powtórką z 2008 roku, gdy po upadku Lehman Brothers rynek kredytowy stanął w miejscu, a globalna gospodarka ześlizgnęła się przepaść recesji. Międzynarodowy Fundusz Walutowy (MFW) szacuje, że kryzys zadłużenia wygenerował ryzyko utraty 300 mld euro z budżetów europejskich banków.

Bankructwo na 90 proc., 100 proc. strat inwestorów

Rynek ocenia prawdopodobieństwo upadku Grecji na ponad 90 proc. – wynika z wyceny instrumentów CDS (Credit Default Swaps) zabezpieczających ryzyko niewypłacalności państw. Zdaniem Marka Schofielda, analityka Citigroup, inwestorzy mogą spodziewać się 100-proc. strat na greckim długu.

>>> Czytaj też: Grecki rząd próbuje uniknąć katastrofy. Zapowiada dalsze cięcia budżetowe

„Ludzie słusznie myślą, że kryzys to sytuacja w której obecnie żyjemy: cięcia płac i emerytur, mniejsze zyski firm, gorsze perspektywy młodych. Niestety to jeszcze nie jest kryzys. To tylko trudna próba uniknięcia kryzysu. Kryzysem była Argentyna – kompletna ruina gospodarki, upadek instytucji, struktur społecznych i bazy produkcyjnej kraju” – mówił wczoraj w Atenach grecki minister finansów Evangelos Venizelos.

Zaraza będzie brutalna

Nawet jeśli Grecja otrzyma kolejną transzę pomocy, która przypada na przyszły miesiąc, widmo bankructwa znów zawiśnie nad krajem w grudniu, kiedy nadejdzie termin wykupu obligacji o wartości 5,23 mld euro – twierdzi Harvinder Sian, analityk Royal Bank of Scotland.

“Jest już za późno dla Grecji” – uważa Howard Davies, były wiceprezes Banku Anglii. „Sytuacja w Grecji wymyka się spod kontroli i spodziewam się, że kraj ten nie będzie już w stanie uniknąć niewypłacalności” – dodaje.

Wprowadzenie euro i wejście w globalną sieć powiązań gospodarczych po poprzednich bankructwach z XIX i XX w. (ostatnie ogłoszenie niewypłacalności miało miejsce w 1932 r.), nie pomogło. Wierzyciele wciąż nie są usatysfakcjonowani.

„Zaraz będzie brutalna. Ceny 2-letnich greckich obligacji zanurkują do poziomów poniżej 30 centów na 1 euro, wobec 65 centów obecnie” – przewiduje Harvinder Sian. Jego zdaniem, Europejski Bank Centralny (EBC) będzie pierwszym, który odpowie na załamanie skupując rządowe papiery.

>>> Czytaj też: Obligacje rządowe zatrzęsą rynkami finansowymi

Żaden system bankowy na świecie tego nie wytrzyma

Greckie banki, na czele z National Bank of Greece, będą kolejnymi kostkami domina. Mają w swoich bilansach jedną trzecią wartego 137 mld euro długu w greckich obligacjach rządowych. Dług ten stanowi trzykrotność ich kapitałów własnych i rezerw – szacuje JP Morgan Chase.

Jeśli pojawią się odpisy na straty związane z tymi papierami i kapitał wyparuje, banki stracą zabezpieczenie konieczne do pożyczania pieniędzy z EBC. To z kolei spowoduje falę wycofywania depozytów z banków – przewiduje Christoph Balz, ekonomista Commerzbanku.

„Żaden system bankowy na świecie nie wytrzyma takiego runu na banki” – mówi Balz.

Upadek banków pociągnie w dół całą gospodarkę – MFW prognozuje, że w tym roku PKB Grecji skurczy się o 5 proc., a w przyszłym – o 2 proc. Bezrobocie w 2011 r. ma wzrosnąć do 16,5 proc. – najwyższego poziomu w Unii Europejskiej po Hiszpanii, otwierając drogę do kolejnych buntów rozgoryczonych swoim losem Greków. 

>>> Czytaj też: Nowa międzynarodowa misja G20: ratować banki