George Michael na scenie, razem z nim kilkudziesięciu najwyższej próby muzyków z filharmonicznej orkiestry symfonicznej. Wszystko w oprawie najlepszej jakości nagłośnienia i oświetlenia. A na widowni 30 tys. fanów brytyjskiego muzyka, którzy bez problemu dostali się na miejsce koncertu – stadion wybudowany na potrzeby Euro 2012 – zaparkowali w jego pobliżu auta, a po występie szybko wrócili do domu. To nie literacka fikcja, ale całkiem realne założenie biznesowe.

>>> Czytaj też: Inwestycje na Euro 2012 są gotowe na 80 proc.

Po zakończeniu miesięcznych zmagań piłkarzy stadiony wcale nie muszą stać puste i niszczeć – może je przejąć show-biznes. Nową infrastrukturą już interesują się organizatorzy imprez masowych. Ich zdaniem w naszym kraju może się odbywać rocznie nawet 10 koncertów największych gwiazd światowej muzyki. Przychody, jakie generowałaby tylko sprzedaż biletów na tego typu imprezy, szacuje się na 150 mln zł. Do tego dochodzą wpływy hoteli i gastronomii.

Nad dużym stadionowym koncertem pracuje właśnie Grzegorz Furgo, właściciel agencji Kontakt. To on ściągnął do polski Tinę Turner w 2000 roku, Ricky’ego Martina trzy lata później, a na początku tego roku Pink Floyd. – Tym razem będzie to zespół rockowy, który wystąpi w gdańskiej Baltic Arenie. Negocjujemy warunki umowy, więc nie mogę zdradzić, o kogo chodzi, ale bez wątpienia występ tej grupy wypełni gdański stadion po brzegi (niewykluczone, że mowa o kalifornijskim zespole Red Hot Chili Peppers, który w sierpniu wydał nową płytę i wkrótce wyruszy w trasę promującą materiał – red.) – mówi „DGP” Furgo. Piłkarska infrastruktura otwiera zupełnie nowy rozdział w działaniach polskich organizatorów imprez masowych. – Już teraz nie ma problemu, by ściągnąć do nas pierwszoligowe gwiazdy. Ale dzięki nowoczesnym stadionom, zapleczu hotelowemu i gastronomicznemu takich imprez może być znacznie więcej – tłumaczy szef Kontaktu.

>>> Czytaj też: Wakacyjne transfery piłkarskie kosztowały dwa miliardy euro

Do tej pory Polska mogła zaproponować artystom występ na warszawskim lotnisku Bemowo czy przestarzałym chorzowskim Stadionie Śląskim. Teraz po jego renowacji oraz dzięki obiektom w Gdańsku, Poznaniu, Warszawie i we Wrocławiu możemy się już pochwalić innym standardem. – Mamy potencjał do organizowania rocznie 8 – 10 dużych imprez w skali europejskiej. Lokalizacje stadionów bez wątpienia przyciągną fanów ze Skandynawii, z Wielkiej Brytanii, Niemiec, Czech czy Rosji – przekonuje Furgo. Już teraz obywatele tych państw z roku na rok coraz liczniej przyjeżdżają np. na gdyński Open’er Festival, który dzięki temu stał się jedną liczących się w Europie imprez muzycznych.

Efekt białych słoni

Spektakularne wydarzenia muzyczne planuje nie tylko Furgo, lecz także Narodowe Centrum Sportu, które zarządza warszawskim Stadionem Narodowym. – Chcielibyśmy, aby pierwsza taka impreza odbyła się jeszcze przed Euro 2012 – mówi nam rzecznik prasowy NCS Daria Kulińska. Jest w czym wybierać, bo do NCS zgłosili się najwięksi na świecie organizatorzy imprez masowych. – Myślimy o tym, by Stadion Narodowy oferował raz w miesiącu duże wydarzenie. I nie chodzi jedynie o koncerty czy zmagania sportowe. Zastanawiamy się nawet nad dużymi formami teatralnymi czy operą – mówi Kulińska. Stadion Narodowy może sobie na to pozwolić, ma bowiem poważny atut – jest zadaszony.

Ale to tylko fragment oferty NCS. – Powierzchnia, jaką dysponujemy, pozwala nam na to, by codziennie coś się tu działo. Koncerty muzyczne na mniejszą skalę, wystawy, targi, konferencje. Mamy dużo pytań o możliwość wynajęcia przestrzeni na imprezy korporacyjne – zdradza Kulińska.

>>> Czytaj też: Budowa stadionu we Wrocławiu na finiszu. Za miesiąc koniec głównych prac (ZDJĘCIA)

Ze wstępnych szacunków wynika, że Narodowy nie tylko będzie na siebie zarabiał, ale nawet generował zysk. Roczny koszt jego utrzymania to 17 mln zł. – Nowe stadiony są w stanie zarabiać, choć nie tak dużo, by udało się pokryć koszty ich budowy – mówił w jednym z wywiadów Krzysztof Sachs z Ernst & Young. Największe szanse na zarobek mają te stadiony, na których mecze rozgrywają kluby piłkarskie, czyli w Gdańsku, Poznaniu i we Wrocławiu. Przychody warszawskiej Legii z dnia meczowego to prawie 8 mln zł. To pieniądze, które zostawiają na stadionie kibice, płacąc za bilety i catering. Z kolei Lech Poznań tylko na biletach na spotkania Ligi Europy odnotował ponad 10 mln zł przychodu.

Badania przeprowadzone przez Szkołę Główną Handlową wykazały, że obiektom budowanym w Polsce w związku z organizacją Euro 2012 nie grozi efekt białych słoni. Tak nazywa się problemy z wykorzystaniem i utrzymaniem dużych inwestycji poczynionych na potrzeby konkretnej, ograniczonej w czasie imprezy. Powiedzenie ma swoje źródło w Tajlandii, gdzie władca, obdarowując poddanego białym słoniem, uważanym w tym kraju za święte stworzenie, nakładał na niego poważne obowiązki i ogromne koszty związane z utrzymaniem zwierzęcia, którego nie można było nie przyjąć i którego nie można było się pozbyć. W opinii ekspertów SGH zapotrzebowanie na usługi związane z uczestnictwem w imprezach sportowych będzie rosło wraz ze wzrostem zamożności społeczeństwa. W tym wypadku paradoksalnie może dojść do sytuacji, że to nie popyt będzie dyktował podaż, ale odwrotnie – wolne miejsca na bezpiecznych i komfortowych stadionach spowodują wzrost popytu, a więc przyczynią się do zapełnienia nowoczesnych obiektów.

Stadion w Gdańsku już dziś ma poważne podstawy finansowania dzięki pozyskaniu sponsora głównego. We Wrocławiu operatorem została doświadczona firma SMG zarządzająca kilkudziesięcioma wielkimi obiektami na świecie. Powoli też pojawiają się pierwsze imprezy komercyjne. 1 października we Wrocławiu odbędzie się Monster Jam – znana z amerykańskiego rynku rywalizacja potężnych i niezwykle mocnych pikapów. By podnieść jej atrakcyjność, organizatorzy zaprosili do udziału także żużlowców, sportowców niezwykle cenionych na Dolnym Śląsku. Cena biletu to ponad 100 zł. Chętnych nie brakuje.

Czy stawią się na inne tego typu imprezy? – W Polsce wciąż ich brakuje. Świadczą o tym pełne hale podczas organizowanych spektakli teatralnych czy musicali – przekonuje Furgo. Właśnie ściągnął do Polski musical „Forever King of Pop”. Widowisko z udziałem 40 najlepszych europejskich wykonawców muzyki Michaela Jacksona zostanie wystawione w ośmiu polskich miastach. – Musical miał premierę w Madrycie, teraz będzie Lizbona, Paryż i zaraz potem Polska. Daleko po nas są Anglicy, Niemcy i inne kraje starej Unii, potentaci w dziedzinie organizacji tego typu imprez. A jednak tym razem poczekają, niektórzy nawet po kilka lat. Tymczasem polska publiczność obejrzy go już w marcu – chwali się Furgo.

365 dni w roku

Po wielu latach, kiedy to w Polsce brakowało infrastruktury stadionowej, teraz nadszedł czas szybkiego kursu, jak nią zarządzać. – Po mistrzostwach świata w Niemczech w 2006 r. stadiony, na których rozgrywano mecze, przestały być tylko obiektami sportowymi. Stały się arenami koncertów, imprez, a nawet bankami czy studiami filmowymi. Funkcjonują przez 365 dni w roku – mówi Joachim Thomas, prezes Niemieckiego Związku Operatorów Stadionów oraz menedżer Olympic Stadium w Berlinie. Niemcy kontrolują każdy aspekt działania stadionów, który może przynieść dodatkowy dochód. We Frankfurcie nad Menem, gdzie odbywają się koncerty, kiermasze bożonarodzeniowe czy kolacje zaręczynowe, organizatorzy zaobserwowali, że na imprezy przychodzi coraz więcej kobiet. – Musieliśmy zwiększyć liczbę damskich toalet, bo kobieta, stojąc w przerwie meczu zbyt długo w kolejce do WC, nie miała już czasu na zrobienie zakupów – mówił Thomas.

>>> Czytaj też: Stadiony na Mistrzostwa Świata 2010 w piłce nożnej w RPA (GALERIA)

Teraz takie detale będą musieli wyłapywać polscy zarządcy, by nie mieć dylematu, przed jakim stanęła Portugalia, która do wybudowanych przez siebie na Euro 2004 stadionów dokłada miesięcznie ponad milion euro. Teraz rząd zastanawia się, czy ich nie zburzyć.