Podczas sobotniej konferencji prasowej w Warszawie Grzegorz Napieralski odniósł się do listu, jaki 21 września skierował do niego minister finansów Jacek Rostowski. "Z zainteresowaniem zapoznałem się z propozycjami oszczędności budżetowych zaprezentowanymi przez Pana w dn. 19 września. Niestety, już pobieżna weryfikacja tych propozycji pozwala stwierdzić, że są one albo fikcyjne, albo uderzą w wielu Polaków i to wcale nie najbogatszych" - napisał Rostowski w liście do Napieralskiego odnosząc się do propozycji SLD, aby ograniczyć ulgę podatkową na wychowanie dzieci i becikowe.

Jednocześnie Rostowski zaprosił Napieralskiego do dyskusji o "rzeczywistych, a nie wirtualnych możliwościach równoważenia budżetu".

Napieralski podziękował ministrowi finansów Jackowi Rostowskiemu za zaproszenie do rozmowy.

"Zaproszenie przyjmuję z satysfakcją, ponieważ wielokrotnie apelowaliśmy o przeprowadzenie dyskusji o rzeczywistym stanie sektora finansów publicznych. Jeżeli pretekstem, który Pana skłonił do zaproponowania tego spotkania, są przedstawione przez Sojusz Lewicy Demokratycznej konstruktywne propozycje reformy finansów, to tym lepiej" - napisał Napieralski w liście do ministra finansów Jacka Rostowskiego przedstawionym podczas sobotniej konferencji prasowej.

"Za pana i Platformy Obywatelskiej rządów dług publiczny wzrósł o prawie 300 mld zł, do gigantycznej sumy ok. 800 mld. To wszystko dzieje się pomimo ponownego sięgnięcia po środki z rezerwy demograficznej, a także +położenia łapy+ przez rząd na większej części pieniędzy odkładanych przez pracujących na ich przyszłe emerytury. Kolejni eksperci dołączają do chóru tych, którzy twierdzą, że założenia do budżetu na 2012 rok są nierealistyczne" - napisał lider SLD.

Napieralski zaproponował Rostowskiemu spotkanie 28 września w Ministerstwie Finansów. Zapowiedział, że zjawi się tam w towarzystwie ekspertów, "którzy tak jak ja wykazują troskę o Polskę" - napisał lider SLD.

"Chcieliśmy taką rozmowę prowadzić już wcześniej. (...) Cieszę się bardzo, że przyczynkiem do tego zaproszenia, wystosowanego przez ministra Rostowskiego, były nasze wyliczenia, nasza propozycja, nasz program wyborczy i że to skłoniło w końcu pana Rostowskiego do rozmowy. Jeżeli pan minister mówi, że nasze wyliczenia są złe, niezgodne z tym, co twierdzi pan minister, (...) jeżeli faktem jest, że nasze dane, które zbieraliśmy w najlepszej wierze, w oparciu o te informacje, które może otrzymać opozycja, jeżeli te dane się nie zgadzają, to znaczy, że pan Rostowski w swoim resorcie chowa trupy w szafie i to już jest bardzo zła informacja" - powiedział Napieralski.