W poniedziałek złoto spadło o 6,4 proc. do 1,552 USD za uncję, pogłębiając straty wielkości 13,8 proc. z poprzednich 4 sesji. W porównaniu z rekordowym dziennym wynikiem 1,920 USD za uncję trzy tygodnie temu notowania złota poleciały 19 proc. Srebro jest także poniżej kreski. Szlachetny metal spadł o 13 proc. w poniedziałek do 26,95 USD za uncję, pogłębiając tym samym 4 dniowe straty do 32 proc. W dodatku oba kruszce miały znacznie niższe notowania podczas zamknięcia giełd w Azji.

Jednak po chwilowym załamaniu dzisiaj po godzinie 8.00 ceny złota znów zaczęły rosnąc. Niektórzy analitycy przewidywali wcześniej, że jeszcze w tym roku złoto umocni się do rekordowego poziomu 2,020 USD za uncję. Wahania na rynku cen złota odzwierciedlają nastroje w Europie i obawy inwestorów o nadciągający kryzys zadłużeniowy na Starym Kontynencie.

>>> Czytaj też: Złotówka vs. spekulanci - 1:0. Czy nasze finanse przetrwają ataki na polską walutę?

Światowy indeks FTSE All-World spadł o 1,1, proc., indeks dla Azji i Pacyfiku obniżył się o 2,9 proc. a inwestycje postrzegane dotąd jako raje finansowe - takie, jak dolar i obligacje skarbowe – wpadły w wir spadków. Dobra przemysłowe spadają nieznacznie, podczas gdy indeks S&P 500 futures sugeruje, ze Wall Street straci 1,2 proc. na otwarciu (giełda na Wall Street otwiera się około 15.30 polskiego czasu).

Nie ma nic nowego w tym, że inwestorzy zaczynają tydzień rozczarowani sytuacją w strefie euro, ponieważ prawodawcy i władze fiskalne nie mają pomysłów na stawienie czoła problemom budżetowym. Na przestrzeni ostatnich kilku miesięcy poniedziałkowe spadki na rynkach stały się już rutyną.

Jednak obawy o to, że kryzys zadłużeniowy rozprzestrzeni się na całą globalną gospodarkę rosną, a międzynarodowe firmy boją się o kluczowe dla ich działalności perspektywy eksportu. Nasuwa się coraz więcej pytań o wytrzymałość systemu finansowego w strefie euro i na całym świecie - pisze FT. 

>>> Czytaj też: Europa chce cudownie rozmnożyć euro. Świat traci cierpliwość