Organizacje płatnicze, takie jak Visa czy MasterCard, do niedawna niechętnie podawały informacje o tym, jaką naliczają opłatę interchange w poszczególnych krajach. W końcu jednak, m.in. wskutek nacisków Komisji Europejskiej, zaczęły podawać takie informacje na swoich stronach internetowych.

Opłata interchange jest przekazywana przez agentów rozliczeniowych bankom wydającym karty płatnicze. Nie jest jedynym kosztem transakcji bezgotówkowych, bo są jeszcze opłaty za dzierżawę terminala służącego do obsługi takich płatności, jego serwis itp., jednak stanowi największą część opłat, jakie akceptanci – czyli sklepy, punkty usługowe itd., płacą agentom rozliczeniowym. Z kolei sprzedawcy czy usługodawcy tak ustalają cenę oferowanego przez siebie dobra, żeby wliczyć w nie koszt wszystkich opłat. Innymi słowy podwyższają cenę.

Z danych tam zgromadzonych wynika, że Visa i MasterCard dla transakcji kartami debetowymi, wyposażonymi w mikroprocesor, najniższe stawki ustaliły dla Finlandii i Danii. W tym pierwszym kraju interchange dla kart z logo Visa wynosi tylko 0,19 proc., a w Danii 0,3 proc. MasterCard z kolei w Finlandii nalicza 0,11 proc. wartości transakcji i dodatkowo 0,03 euro, a z kolei stawek dla Danii nie publikuje.

>>> Polecamy: Karty płatnicze nie lubią alkoholu

W Czechach stawki interchange to odpowiednio 1 proc. wartości transakcji dla kart z logo Visa i 1,10 proc. MasterCard. Natomiast na Słowacji Visa ustaliła stawkę na 0,70 proc., a MasterCard nie publikuje tabeli opłat dla tego kraju. Na Litwie interchange w MasterCard wynosi 0,40 proc. i 5 eurocentów, a w Visie 0,90 proc. Na Łotwie Visa nalicza 0,55 proc. wartości transakcji, zaś stawka MasterCarda jest o 0,05 proc. wyższa. W Rumunii stawka Visy wynosi 1 proc. (MasterCard nie publikuje danych).

Na tym tle Polska wygląda na bardzo drogą. Stawka dla kart wyposażonych w mikroprocesor z logo Visa wynosi 1,60 proc. wartości transakcji, zaś MasterCard każe sobie płacić za korzystanie z tego samego typu plastików o 0,15 proc. mniej plus 19 groszy. Z danych Narodowego Banku Polskiego wynika, że Polacy opłacają kartami rachunki warte ok. 80 mld zł rocznie. Oznacza to, że z tytułu opłaty interchange pobierane jest ok. 1,2 mld zł.

Organizacje płatnicze wyjaśniają, że ustalając wysokość stawek interchange na danym rynku, biorą pod uwagę m.in. koszty emitenta, rodzaje i liczbę kart w obiegu, wysokość kwot wydawanych za pomocą plastików, liczbę oraz wysokość transakcji dokonywanych u akceptantów przyjmujących karty, ich potrzeby oraz wysokość opłat i prowizji interchange u konkurencji.

Generalnie interchange – w myśl wyjaśnień przedstawicieli Visy i MasterCard – ma skłonić poszczególne ogniwa w łańcuchu płatności do korzystania z danego systemu płatniczego. Jeśli jest ona za wysoka, kart nie chcą przyjmować akceptanci. Kiedy jednak jest ona za niska, bankom nie opłaca się wydawać kart, więc albo je ograniczają, albo przerzucają koszty na klientów, co także ogranicza ich popyt na plastiki. Optymalny poziom tej opłaty powinien z jednej strony skłonić banki do wydawania kart, a klientów do korzystania z nich, a z drugiej nie powinien powodować, że akceptanci nie chcą przyjmować płatności bezgotówkowych. Dodatkowo – co także ma duże znaczenie – dzięki opłatom od płatności zapewnia się bezpieczeństwo całego systemu obrotu bezgotówkowego i jego sprawność. Do tego trzeba jeszcze dołożyć wydatki na rozbudowę i modernizację sieci.

Przedstawiciele obu organizacji płatniczych twierdzą także, że nawet na podstawie tych danych, które publikują na własnych stronach, trudno jest jednoznacznie porównywać. Na przykład w niektórych krajach organizacje płatnicze rezygnują z pobierania odsetka transakcji, zadowalając się stałą opłatą, np. w Grecji dla kart z logo Visa wynosi ona 0,26 euro. W wielu krajach opłata od transakcji kartowych składa się z dwóch części – procentowej oraz stałej, wyrażonej kwotowo. Na przykład Norwegowie płacą za korzystanie z karty Visa 0,20 proc. wartości transakcji i 1 koronę norweską stałej opłaty. Na Węgrzech z kolei Visa nalicza 0,15 proc. wartości transakcji i jeszcze dodatkowo 0,015 euro opłaty stałej. Podobny model stosuje MasterCard, ustalając interchange na poziomie 0,50 proc. i dodatkowe 12 forinty pobierane od każdej transakcji.

>>> Czytaj też: Straciłem na wakacjach kartę kredytową - moja droga przez mękę

Węgierskie stawki są o tyle interesujące, że zostały ustalone po decyzji tamtejszego urzędu antymonopolowego. Węgierskie banki nie protestowały i obniżyły stawki opłat od transakcji kartami. W Polsce również doszło do interwencji Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów, który w 2006 r. zarzucił bankom, że w porozumieniu ustaliły zbyt wysokie stawki interchange. W odpowiedzi MasterCard zdecydował się na przekazanie kompetencji w sprawie ustalania stawek do swojej europejskiej centrali. To wystarczyło, aby zastrzeżenia UOKiK w stosunku do stawek MasterCarda przestały być aktualne. Visa, która jest stowarzyszeniem banków i w której to one mają decydujący głos w sprawie opłat, postanowiła walczyć i od tamtego czasu sprawa kary nałożonej na banki przez UOKiK utknęła w sądzie.

Od tamtego czasu podstawowe stawki opłaty interchange praktycznie się nie zmieniły. MasterCard zdecydował się nawet na podwyżki w niektórych kategoriach opłat.