"Ja bym chciał wiedzieć, czy Jarosław Kaczyński, mówiąc, że będą tylko dwa formularze, wiedział, że naprawdę będzie ich 34? Czy wobec tego świadomie mówił nieprawdę, czy po prostu nie był świadom, jak funkcjonuje system podatkowy, ile tych formularzy w tej propozycji PiS będzie. Bardzo bym prosił o rzetelną odpowiedź" - powiedział Rostowski na piątkowej konferencji prasowej.

Minister przywołał wypowiedź prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego z Krynicy, że gdyby weszły w życie postulowane przez PiS zmiany w prawie podatkowym, mieliśmy do czynienia z jednym formularzem od podatku dochodowego i jednym formularzem od podatku VAT. "Myśmy sprawdzili, ile formularzy tak naprawdę będzie istniało, gdyby te ustawy były wprowadzone" - powiedział Rostowski. Okazało się - poinformował - że w rzeczywistości będzie 20 formularzy dotyczących podatku dochodowego i 14 dotyczących VAT.

Jak dodał, stwierdzenie, że tych formularzy będzie dwa, jest "mniej więcej tak samo prawdziwe jak obecny łagodny wizerunek Jarosława Kaczyńskiego".

Lider PiS pytany o słowa Rostowskiego odparł: "Nie wiem, w jaki sposób dokonuje się cud mnożenia formularzy w wykonaniu ministra Rostowskiego, bo ja znam (...) taki cud i chodziło o wino, a później jeszcze o rozmnożenie chleba. Ale jak mnożyć formularze - nie wiem, być może pan Rostowski ma jakieś cudowne właściwości".

Kaczyński dodał, że PiS jest jedyną partią, która jest w stanie ulżyć przedsiębiorcom, jeśli chodzi o "nacisk administracyjny, arbitralizm w sferze podatków, nacisk nieformalnych układów i egzekwowanie zobowiązań".

Rostowski pytał też Kaczyńskiego, czy PiS chce powrotu przepisów, które pozwalają na okradanie państwa poprzez tzw. przestępstwa karuzelowe (wyłudzanie VAT w ramach fikcyjnych transakcji) oraz czy PiS nie chce powrotu VAT do niższego poziomu. Jak tłumaczył, w PiS-owskim projekcie ustawy o VAT nie ma zapisu o obniżeniu podstawowej stawki VAT z 23 do 22 proc. w 2014 roku.

Politycy PO twierdzą ponadto, że niektóre rozwiązania proponowane przez PiS w projektach ustaw podatkowych są "w jaskrawy sposób niezgodne z prawem unijnym", jako przykład podają m.in. ograniczenie zwolnień dotyczących wygranych np. w grach losowych do tych uzyskanych na terytorium Polski (a nie jak obecnie w UE i EOG). Wejście tych projektów w życie - zdaniem PO - spowodowałoby "gigantyczny chaos" w systemie podatkowym, pogorszyłoby też pozycję podatnika w relacjach z fiskusem.

Adam Szejnfeld (PO) zarzucił PiS, że chce pobierać "VAT od VAT-u". "Tu nie pomyłki, PiS chce, aby cena towarów i usług była powiększana o VAT i od tej łącznej sumy może być pobierany VAT" - podkreślił.

Zaznaczył też, że obecnie obowiązująca ustawa o VAT ma 176 artykułów, podczas gdy projekt PiS - 445 artykuły. "Widzę, że PiS szykuje coś makabrycznie złego dla przedsiębiorców" - ocenił Szejnfeld.

Szejnfeld dodał, że PiS chce też zlikwidować indywidualną interpretację podatkową, którą polityk PO nazwał "największym osiągnięciem deregulacyjnym ostatniej dekady, marzeniem przedsiębiorców".

"Tych bubli, byków prawnych jest znacznie więcej. To jest zawracanie rzeki kijem - obecna ekipa ułatwia podatnikom ich obowiązki, a ta, która z nami walczy, proponuje pogorszenie sytuacji podatników" - podkreślił Szejnfeld. "Dlaczego pan, panie prezesie, chce tak prześladować przedsiębiorców? W dodatku mówiąc, że chce im pan pomóc?" - pytał Rostowski.

"Wydaje się, że PiS chce z polskiej zielonej wyspy zrobić czarną dziurę podatkową" - zakończył minister finansów.

"Jeżeli chodzi o czarne dziury to lepszego specjalisty niż pana Rostowskiego nie znajdziemy, chyba nie tylko w Polsce, ale i w świecie. Chcę państwu przyrzec, że on nie będzie w naszym rządzie ministrem finansów, więc czarna dziura nam nie grozi" - skomentował Kaczyński.

Politycy PO byli pytani o najnowszy sondaż Homo Homini (ma się on ukazać w weekend), w którym - według mediów - zrównały się notowania PiS i PO. "Mamy pełną świadomość, że nastąpiła bardzo mocna mobilizacja elektoratu PiS-owskiego. Do końca kampanii jeszcze tydzień, mam nadzieję, że przekonamy wyborców, iż warto pójść głosować i że wyniki wyborów będą zupełnie inne" - powiedziała Małgorzata Kidawa-Błońska.

Rostowski ocenił, że "byłoby katastrofą dla Polski, gdyby PiS wygrał wybory, szczególnie w tak niebezpiecznej sytuacji w Europie i na świecie". Minister zacytował wypowiedź eksperta PiS ds. ekonomii i kandydata do Sejmu prof. Jerzego Żyżyńskiego, że dług publiczny "nie jest groźny".