Przybyło osób prowadzących własną działalność gospodarczą. To efekt pogarszania się koniunktury gospodarczej i trudnej sytuacji na rynku pracy.

Po spadku w pierwszych trzech miesiącach tego roku o 11 tys., w drugim kwartale liczba osób zarejestrowanych w systemie REGON, które zadeklarowały podjęcie działalności gospodarczej, zwiększyła się o 23 tys. Jest ich już prawie 2 mln 884 tys. – wynika z najnowszych danych GUS.

Wzrost ten nie jest przypadkowy. – Firmy zaczęły odczuwać pogarszanie się koniunktury gospodarczej. Nie mają też sygnałów, aby sytuacja w niedalekiej przyszłości mogła się korzystnie zmienić. Przeciwnie, coraz więcej prognoz mówi o tym, że będzie gorzej – ocenia Karolina Sędzimir, ekonomistka PKO BP. Dlatego jej zdaniem przedsiębiorstwa zachęcają pracowników do przechodzenia na samozatrudnienie, czyli do otwarcia własnej działalności gospodarczej i świadczenia usług na rzecz dotychczasowego pracodawcy. – To obniża koszty firm i ułatwia rozwiązanie umowy z pracownikiem w momencie, gdy w przedsiębiorstwie pojawiają się kłopoty związane ze spadkiem zapotrzebowania na jego wyroby czy usługi – wyjaśnia Sędzimir.

Są też inne przyczyny tego wybuchu przedsiębiorczości. Przybywa firm, ponieważ sytuacja na rynku pracy jest trudna – rejestrowane bezrobocie jest o 0,5 pkt proc. wyższe niż przed rokiem. Ogółem stopa bezrobocia wyniosła w czerwcu 12,4 proc. – W tej sytuacji na otwieranie własnej działalności gospodarczej decydują się nawet osoby starsze, przez dziesiątki lat pracujące na etatach. Gdy nagle je tracą, przełamują swoje wcześniejsze opory i uruchamiają własne firmy. Często mówią, że marzyli o nich całe życie, tylko się bali. Stojąc pod ścianą, skoczyli na głęboką wodę – twierdzi dr Małgorzata Starczewska-Krzysztoszek, główna ekonomistka PKPP Lewiatan.

Dodaje, że na ogół te osoby odnoszą sukces, bo ich biznes jest przemyślany, związany z dużą wiedzą i doświadczeniem.

Otwieraniu firm sprzyjają też fundusze z urzędów pracy i z Unii Europejskiej. Bezrobotni mogą na przykład otrzymać z pośredniaków na uruchomienie własnego biznesu sześciokrotność przeciętnego wynagrodzenia, czyli ponad 20 tys. zł. Z takiej pomocy skorzystało od początku roku do końca maja ponad 8 tys. osób, a w całym ubiegłym roku 27 tys. Byłoby ich znacznie więcej, ale zdecydowanie ograniczone zostały środki na ten cel. W 2010 r., gdy pieniędzy na wsparcie przedsiębiorczości było dużo, zostały podzielone przez urzędy pracy pomiędzy 77 tys. osób.

Eksperci są zdania, że nowych firm będzie przybywało, bo gospodarka słabnie i oczekiwane jest dalsze pogorszenie sytuacji na rynku pracy. Przy tym największą szansę będą miały osoby uruchamiające biznes w usługach, które nadal są w dobrej kondycji, podczas gdy w przemyśle nastąpił spadek zatrudnienia. O dobrej kondycji wielu przedsiębiorstw usługowych świadczy choćby to, że w firmach związanych z oprogramowaniem i doradztwem w zakresie informatyki w pierwszym półroczu obroty były o 22 proc. wyższe niż przed rokiem, a w firmach świadczących usługi prawne, rachunkowo-księgowe, związane z doradztwem podatkowym i zarządzaniem wzrosły o ponad 14 proc.

0,7 proc. spadło zatrudnienie w przemyśle w I półroczu w stosunku do I półrocza ub.r.