Na rynkach walutowych pojawiły się „nowe Chiny”, twierdzą analitycy, po tym jak w wyniku zbijania kursu franka przez Szwajcarię nadmuchały się jej rezerwy walutowe.

Szwajcarski Bank Narodowy w maju i czerwcu został zmuszony do zakupu dziesiątek miliardów euro, ponieważ kryzys w strefie euro stworzył silny popyt na franka i zagroził poziomowi wymiany EUR/CHF ustalonemu we wrześniu ubiegłego roku. SNB jest gotów kupować tyle euro ile potrzeba by utrzymać kurs 1,2 franka za euro.

>>> Czytaj też: SNB sztywnił kurs franka. Złoty gwałtownie się umacnia

W rezultacie szwajcarskie rezerwy w walutach obcych wzrosły w tym roku o 40 proc. do równowartości 365 mld CHF. Dzięki temu Szwajcaria awansowała na 6. miejsce ( z 9. w zeszłym roku) wśród największych posiadaczy rezerw walutowych, po Chinach, Japonii, Arabii Saudyjskiej, Rosji i Tajwanie.

W drugim kwartale wzrósł również udział euro w strukturze szwajcarskich rezerw walutowych, z 51 do 60 proc. Analityk rynku walutowego stwierdził, że bank centralny codziennie kupował euro za 3 mld franków, co wywołało poważny oddźwięk na globalnym rynku. „Szwajcaria to nowe Chiny w początkowym stadium” – powiedział Steven Englander z Citigroup.

Uważa się, że SNB jest częściowo odpowiedzialny za ruchy takich walut jak dolar australijski i korona szwedzka, gdy próbował pozbyć się części euro. SNB odmówił komentarza w tej sprawie.

Sytuacja ta ma jednak znaczenie dla innych banków centralnych, których waluty umacniają się, gdy Szwajcaria odsprzedaje euro na rynku. Korona szwedzka osiągnęła dwunastoletnie maksimum wobec euro, a dolar australijski ustanowił rekordowe poziomy wobec wspólnej waluty.

Analitycy zwracają uwagę, że wyniki SNB z półrocza wskazują, że bank centralny miał trudności ze zbilansowaniem posiadanych rezerw, ponieważ kupował euro szybciej niż mógł je wymienić na inne waluty.

Wyniki pokazały również spadek w średniej zapadalności posiadanych przez SNB obligacji z 4 do 2,8 lat. Zdaniem analityków dowodzi to, że bank zajmuje krótsze pozycje ponieważ nie wie jak długo będzie przetrzymywał nagromadzone euro przy obecnym kursie. Kit Juckes, analityk Société Générale stwierdził, że “obserwujemy bank centralny, który nie radzi sobie z ilością napływających pieniędzy.”