Firmy zalegają w sumie z 27 mld zł. W 2011 roku zakład zdołał odzyskać dzięki postępowaniu egzekucyjnemu zaledwie 2,1 mld zł.

Problemy z płatnościami mają przede wszystkim duże i średnie spółki akcyjne oraz te z ograniczoną odpowiedzialnością. Według Jeremiego Mordasewicza z PKPP Lewiatan to w większości kopalnie, huty i stocznie. Zatrudniając kilkaset osób, nie boją się, że ZUS zlikwiduje ich działalność za długi. – To przecież mogłoby istotnie pogorszyć sytuację na lokalnym rynku pracy, gdzie w niektórych powiatach stopa bezrobocia przekracza 20 procent – twierdzi Mordasewicz.

Znaczenie ma także to, że zakład najpierw musi ściągnąć dług z majątku spółki, a potem ewentualnie od prezesa czy innej osoby zarządzającej przedsiębiorstwem. Problem w tym, że firma często nie ma już pieniędzy i majątku, a członkowie zarządu potrafią uciec od odpowiedzialności, wykorzystując niejasne zapisy prawne.

Dlatego jeżeli ZUS już ściga, to małe firmy. Te jednak starają się płacić składki regularnie. Ich właściciele mają bowiem świadomość, że odpowiadają osobiście własnym majątkiem wobec zakładu.

Eksperci ostrzegają, że nierzetelnych płatników będzie przybywać. Firmy mają coraz większe kłopoty z utrzymaniem płynności finansowej w czasie spowolnienia gospodarczego.

Funduszowi Ubezpieczeń Społecznych już dziś brakuje 50 mld zł na opłacenie emerytur.