Po ostatnich wypowiedziach Mario Draghiego wzrosły szanse na powrót banku centralnego do skupu obligacji na rynku wtórnym, ale warto zwrócić uwagę, jakie oficjalne stanowisko EBC zajmie w sprawie proponowanego przyznania funduszowi ESM licencji bankowej. 

Czwartkowa sesja na głównych parkietach rozpoczęła się neutralnie i wszystko wskazuje na to, że jej pierwsze godziny będą przebiegać podobnie do wczorajszych notowań, kiedy indeksy podlegały minimalnym wahaniom przy śladowych obrotach.  WIG20 po godz. 10 spadał o 0,2 proc., a niemiecki DAX i brytyjski FTSE poruszały się poziomie zamknięcia z poprzedniej sesji. Jeśli EBC nie zaskoczy nowymi inicjatywami, na rynku może wzrosnąć zmienność, ponieważ część inwestorów będzie rozczarowana brakiem parasola ochronnego nad najsłabszymi gospodarkami strefy euro, ale z drugiej strony część zapewne odczyta takie zachowanie banku centralnego za sygnał, że sytuacja na rynku długu nie jest jeszcze na tyle paląca, by wymagała interwencji. 

Przed piątkową publikacją oficjalnych danych z amerykańskiego rynku pracy informacje z sektora prywatnego mogą napawać optymizmem, ale należy pamiętać, że korelacja pomiędzy tymi dwoma wskaźnikami nie jest zbyt silna. Przykładowo w ubiegłym miesiącu, kiedy raport ADP wskazał na 172 tys. nowe miejsca pracy w sektorze prywatnym, oficjalne statystyki wskazały o połowę mniej etatów (84 tys.). Zarówno raport ADP, jak i rządowe dane podlegają rozmaitym korektom, ale w dłuższej perspektywie podążają w tym samym kierunku, więc obecnie bardzo ważne jest czy to dane Departamentu Pracy będą się zbliżać do znacznie wyższych odczytów liczby nowych miejsc pracy wskazywanych przez raporty prywatnej agencji ADP, czy na odwrót. Ekonomiści prognozują, że w lipcu rządowe dane wykażą wzrost liczby etatów o ok. 100 tys. 

Jedno zjawisko, na które zwraca uwagę środowa publikacja agencji ADP, to branżowa struktura nowych etatów. Spośród 163 tys. nowych miejsc pracy stworzonych w sektorze prywatnym branże usługowe wygenerowały aż 148 tys., natomiast produkcyjne zaledwie 15 tys. etatów, w tym 5 tys. w budownictwie. Taka słabość branż produkcyjnych wynika w mniejszej części z kondycji amerykańskiej gospodarki (w środę rozczarowały dwa indeksy monitorujące nastroje w branży przemysłowej w USA – PMI oraz ISM), a w większym z hamującej koniunktury na zagranicznych rynkach oraz zwiększania wydajności firm produkcyjnych.

W czwartek dane o zamówieniach na dobra trwałego użytku w USA najprawdopodobniej potwierdzą, że amerykańskie przedsiębiorstwa, które swoją drogą nie mogą narzekać na brak gotówki, coraz ostrożniej inwestują w maszyny. Ekonomiści prognozują wzrost zamówień o 1,6 proc. m/m, ale po pominięciu zamówień na środki transportu zawyżone w czerwcu przez branżę lotniczą, oczekiwany jest spadek o ponad 1 proc. m/m.