Stolicą informatycznej Polski bezapelacyjnie jest Kraków. Dobrą renomę mają tutejsza politechnika oraz Akademia Górniczo-Hutnicza, więc firmy chętnie zakładają swoje biura w stolicy Małopolski. To tutaj oddział założył m.in. Google, tu też najliczniej powstają centra outsourcingowe (świadczące usługi dla zagranicznych firm). Coraz częściej jednak w kontekście pracy w branży informatycznej mówi się o „Krakowicy”, czyli regionie Katowice-Kraków.

Katowice wyrastają między innymi na centrum informatyki śledczej. To tu otwiera właśnie oddział Oracle, które równolegle rozwija działalność w Krakowie. – Po przejęciu krakowskiego Taleo poszukujemy programistów i deweloperów – mówi Sylwia Klusek, senior recruiter, Oracle ECEMEA.

Ale południe Polski coraz szybciej gonią Łódź i Warszawa, gdzie główne siedziby ma większość dużych międzynarodowych firm – HP, Dell czy Microsoft. Z kolei we Wrocławiu od kilku lat jedno za drugim powstają centra inżynierskie i oddziały mniejszych polskich firm. Stolica Dolnego Śląska gości między innymi koncern IBM, ale także Naszą Klasę czy Ceneo.pl.

Niedługo jednak na tej mapie mogą zajść spore zmiany. Bo zdaniem ekspertów największy potencjał drzemie na wschodzie Polski. Choć dziś jest on informatyczną pustynią, to w niedługim czasie może ona zostać zagospodarowana. Wszystko dzięki temu, że koszty pracy są niższe, a za to coraz prężniej działają ośrodki kształcące przyszłych specjalistów IT. Jest politechnika w Rzeszowie i Białymstoku, informatyków szkoli uczelnia w Siedlcach. Tu też część uczelni otrzymała od Ministerstwa Nauki wsparcie finansowe, na wielu uczelniach kierunki informatyczne uzyskały status zamawianych (na nich najlepsi studenci otrzymują stypendia w wysokości 1 tys. zł). W Rzeszowie działa firma Asseco, a w Białymstoku zatrudnia polska firma Transition Technologies, specjalizująca się w oprogramowaniu dla sektora przemysłowego.