Zaniepokojenie brakiem konkretnych działań ze strony Europejskiego Banku Centralnego (ECB) mających na celu stabilizację sytuacji w strefie euro, jakie pojawiło się po wczorajszym posiedzeniu banku, wywołując gwałtowną ucieczkę od ryzyka, ograniczyło się tylko do tego jednego dnia. Piątek przynosi poprawę nastrojów na rynkach światowych. Giełdy we Frankfurcie i Paryżu rosną po ponad 1,5%, po tym jak w czwartek spadły odpowiednio o 2,2% i 2,7%. Straty odrabia EUR/USD, wracając powyżej 1,22 dolara. Poprawę nastrojów można też obserwować na europejskim rynku długu. Rentowność 10-letnich obligacji Włoch, która jeszcze rano rosła, w południe spada o 14 punktów bazowych (pb) do 6,14%. Rentowność podobnych obligacji Hiszpanii kształtuje się natomiast na poziomie 7,13%, rosnąc o 7 pb. Trzy godziny wcześniej było to 7,36%. 

Poprawa nastrojów na rynkach globalnych wspiera polską walutę, która już od początku czerwca zachowuje się znacznie lepiej niż na to wskazywałyby dane makroekonomiczne, czy otoczenie rynkowe. Kurs EUR/PLN spadł w piątek do 4,0827 zł, naruszając marcowy dołek na 4,0832 zł. To najniższy kurs tej pary od roku. Kolejne liczące się wsparcie znajduje się na poziomie 4 zł. CHF/PLN spadł do 3,3989 zł z 3,4201 zł i był najniższy od marca br. Natomiast USD/PLN spadł do 3,3337 zł z 3,3723 zł. Na gruncie analizy technicznej zdecydowane wybicie euro poniżej 4,08 zł, dolara poniżej 3,32 zł i szwajcarskiego franka poniżej 3,3860 zł mogłoby przynieść skokową aprecjację polskiej waluty.

W kolejnych godzinach umocnienie złotego może jeszcze przybrać na sile, jeżeli tylko publikowane po południu dane makroekonomiczne z USA pozytywnie zaskoczą. Inwestorzy poznają miesięczny raport z rynku pracy oraz lipcowy odczyt indeksu ISM dla sektora usług. Oczekuje się, że stopa bezrobocia w USA pozostanie w lipcu na poziomie 8,2%, zatrudnienie w sektorze prywatnym wzrośnie o 100 tys., natomiast indeks ISM spadnie do 52 z 52,1 pkt. Zaskoczenia in plus można oczekiwać zwłaszcza po danych z rynku pracy.