Do pojedynczego, okazjonalnego skoku spadochronowego z instruktorem nie trzeba przechodzić kursu czy specjalistycznych badań lekarskich. Oprócz asysty zawodowca skoczek amator może liczyć na wsparcie techniki – urządzenie o nazwie Cyprys przez cały czas skoku analizuje wysokość, ciśnienie i prędkość opadania i w razie potrzeby otwiera spadochron zapasowy. Taki skok z asystą instruktora oznacza wydatek rzędu 500 – 700 zł. Jeśli zależy nam na filmie uwieczniającym nasz wyczyn, cena pójdzie w górę o kolejne 200 – 300 zł.

Aby móc skakać samodzielnie, należy postarać się o świadectwo kwalifikacji wydawane skoczkom przez Urząd Lotnictwa Cywilnego. Do tego potrzebne jest posiadanie wiedzy teoretycznej z kursu i co najmniej 50 skoków (czas swobodnego spadania w sumie nie krótszy niż 30 minut).

Za najbardziej efektywną naukę skoków ze spadochronem uznawany jest kurs AFF (Accelerated Free Fall). W części teoretycznej dowiemy się m.in., jak ułożyć ciało podczas skoku i jak wyglądają procedury awaryjne. Część praktyczna to co najmniej siedem skoków z wysokości 4 tys. m (trzy z jednym i cztery z drugim instruktorem). Szkolenie uprawnia do dalszych skoków spadochronowych pod okiem jednego instruktora, aż do momentu osiągnięcia świadectwa kwalifikacji.

Szkolenie AFF nie jest jednak tanie – kosztuje około 4 tys. zł. Przed rozpoczęciem kursu trzeba przejść badania lekarskie (szkoły zazwyczaj odsyłają do konkretnego ośrodka) i wykupić ubezpieczenie OC na kwotę przynajmniej 50 tys. zł (ok. 50 zł za rok). Opłata za egzamin na świadectwo kwalifikacji to koszt 160 zł. Wtedy przynajmniej przy każdym kolejnym skoku zaoszczędzimy na instruktorze – samodzielny skok z wysokości 3 tys. m w aeroklubie elbląskim kosztuje zaledwie 110 zł.