Według inwestorów i ekspertów z branży amerykańscy i zachodnioeuropejscy klienci mogą odwrócić się od szwajcarskich banków z powodu nasilającej się walki ich rządów z praktyką unikania podatków poprzez przenoszenie środków do zagranicznych instytucji finansowych.

Jak stwierdza Herbert Hensle z Cap Gemini SA, klienci z Europy Zachodniej mogą wycofać ze szwajcarskich banków nawet 135 mld franków, czyli około 15 proc. swoich oszczędności. Według zeszłotygodniowego raportu Bank Sarasin & Cie AG klienci prywatni w okresie 12 miesięcy kończącym się z końcem czerwca podjęli ze szwajcarskich instytucji 3 mld franków.

Szwajcaria zbudowała największe na świecie centrum zarządzania majątkiem zagranicznym w czasach skandalu finansowego, który zakończył się trzy lata temu wraz z pozwaniem przez Stany Zjednoczone banku UBS AG. Wielu z przynoszących najwyższe zyski klientów z Europy i Stanów Zjednoczonych wycofują więc swoje środki wraz z rozszerzaniem się polowania na osoby ukrywające swoje dochody. Według dyrektora Vontobel Holding AG Zeno Stauba, nawet 100 szwajcarskich banków może wkrótce przestać istnieć.

„To nie będzie wielki wybuch, ale erozja. Tworzone są programy amnestyjne, a klienci przyznają się do popełnionych przewinień,” mówi Francois Reyl, dyrektor Reyl Group. „Banki, które nie dostosują się do nowej sytuacji, będą powoli umierały.”

Niektóre z nich już znajdują się w nieciekawej sytuacji. Bank EFG International AG, znajdujący się w rękach miliardera Spiro Latsisa, poinformował w zeszłym miesiącu, że zanotował odpływ kapitału z kontynentalnej części Europy w pierwszej połowie roku, podczas gdy wartość netto depozytów od nowych klientów Vontobel spadła w ciągu roku o 86 proc. do 100 mln franków.

Historia tajemnicy

Szwajcaria ustanowiła prawo tajemnicy bankowej w roku 1934, po tym jak pracownicy Basler Handelsbank zostali aresztowani w Paryżu za pomoc dwóm zamożnym Francuzom w uchylaniu się od podatków. Przez kolejne 75 lat szwajcarskie banki zgromadziły jedną trzecią światowego majątku trzymanego na kontach zagranicznych – do momentu, gdy rząd USA 19 lutego 2009 roku pozwał UBS, w wyniku czego bank musiał ujawnić dane 52 tys. amerykańskich klientów, którzy rzekomo ukrywali niezadeklarowane aktywa na szwajcarskich kontach.

Pięć dni po wniesieniu przez USA pozwu Ivan Pictet, w tym czasie sprawujący funkcję wspólnika zarządzającego w Pictet & Cie., największej w Genewie firmie zajmującej się zarządzaniem majątkiem, stwierdził w wywiadzie, że szwajcarski sektor bankowy może skurczyć się o połowę, jeśli kraj zrezygnuje z zachowywania tajemnicy.

Trzy lata później Raymond Baer, honorowy członek zarządu Julius Baer Group, stwierdził, że „tajemnica bankowa, którą znaliśmy, należy do historii.”

„Szwajcarskie instytucje przygotowują się na odpływ kapitału i rozwijają strategie ukierunkowane na jawny majątek,” stwierdził Hensle. Europejczycy ściągają bowiem pieniądze z powrotem do ojczyzny. „Ilość banków zmaleje.”

Mniej banków

W ciągu najbliższych pięciu lat prawie jedna trzecia banków zniknie lub połączy się z innymi spółkami, ponieważ zyski z opłat nie będą mogły zrekompensować rosnących kosztów regulacyjnych, ani trudnych warunków rynkowych, stwierdził Staub.

Według danych stowarzyszenia zrzeszającego banki zagraniczne w Szwajcarii, ilość takich instytucji zmalała w zeszłym roku ze 154 do 145. Ogółem pod koniec 2011 roku w kraju funkcjonowało 312 banków.

Nadzieję niektóre szwajcarskie banki pokładają w klientach z rynków rozwijających się. Stawianie na rozwój sieci w krajach Azji, Bliskiego Wschodu i Ameryki Łacińskiej może jednak stanowić zbytni optymizm, przynajmniej według Beata Berneta, profesora bankowości na Uniwersytecie w St. Gallen.

„Zakładanie, że rynek może zrekompensować odpływ środków poprzez ukierunkowanie się na rynki wschodzące to prawie naiwność,” mówi Bernet. „Banki muszą stawić czoła sytuacji, w której kurczy się ich rentowność i zaadaptować do niej swoje modele biznesowe.”