Prowadzone w stanie Nowy Jork śledztwo dotyczy praktyki prania pieniędzy poprzez "czyszczenie danych" transakcji finansowych, wskazujących na tożsamość zleceniodawcy. Uniemożliwia to identyfikację klientów banku, który dopuszcza się takich praktyk.

Brytyjski Standard Chartered Bank podejrzewany jest o to, że w porozumieniu z irańskimi klientami skierował do swego nowojorskiego oddziału ponad 60 tys. denominowanych w dolarach płatności, "usunąwszy uprzednio z tych transferów informacje wykorzystywane do identyfikowania obłożonych sankcjami krajów, osób indywidualnych lub podmiotów prawnych" - głosi nakaz regulatora rynku usług finansowych stanu Nowy Jork Benjamina Lawsky'ego.

Według tego dokumentu transakcje przeprowadzone przez Standard Chartered Bank pozwoliły mu zarobić miliony dolarów w okresie, gdy prowadzenie tego rodzaju interesów z Iranem było już zakazane, ponieważ kraj obłożony był sankcjami gospodarczymi.

Lawsky oskarża w swym nakazie brytyjski bank o to, że "naraził system finansowy USA na (działalność) terrorystów, handlarzy bronią, narkotykowych królów i skorumpowanych reżimów".

W październiku 2006 roku dyrektor wykonawczy grupy Standard Chartered Bank z Londynu wysłał wiadomość, w której ostrzegał, że transakcje te mogą doprowadzić "do bardzo poważnego lub nawet katastrofalnego zniszczenia reputacji grupy".

Agencja AP zwróciła się w poniedziałek do Standard Chartered Bank z prośbą o skomentowanie zarzutów, ale nie otrzymała żadnej odpowiedzi.

Jeżeli oskarżenia pod adresem brytyjskiego banku okażą się prawdziwe, będzie on winny pogwałcenia praw stanu Nowy Jork. Podpisany w poniedziałek nakaz stawia też Standard Chartered dalsze zarzuty, między innymi fałszowania danych biznesowych i omijania sankcji federalnych.

Stany Zjednoczone zakazały w 2008 roku prowadzenia transakcji z Iranem w obawie, że może to pomóc w finansowaniu programu rozwoju broni nuklearnej, o co Zachód oskarża Teheran, a także, że pieniądze te mogą trafić do organizacji terrorystycznych, jak Hezbollah i Hamas - wyjaśnia AP.