Wstępne studium dla bloku energetycznego o mocy ok. 1000 MW potwierdziło techniczną wykonalność elektrowni na terenie byłej kopalni Czeczott – dowiedział się DGP. Kompania Węglowa właśnie ukończyła prace nad dokumentem. Najnowszy harmonogram realizacji inwestycji zakłada podpisanie umów na jej finansowanie do końca 2014 r. Do tego czasu spółka celowa, którą utworzą Kompania i jeden z dwóch zagranicznych partnerów, z którymi prowadzone są rozmowy, powinna skompletować potrzebne zgody na budowę oraz projekt. Potem może ruszać budowa, potrwa 60 – 64 miesiące.

– Jej ukończenie oraz rozruch bloku powinny nastąpić pod koniec 2019 r. – potwierdza Jan Czypionka z biura prasowego Kompanii Węglowej. Sprzedaż energii elektrycznej mogłaby ruszyć w 2020 r. W tym czasie polskie elektrownie nie będą już otrzymywać darmowych uprawnień do emisji CO2. Dla spółki to nie problem. – Wstępne studium wykazało opłacalność projektu przy założeniu konieczności zakupu uprawnień do emisji CO2 na rynku – informuje Kompania Węglowa.

Nowy harmonogram oznacza opóźnienie inwestycji o ok. 2 lata w stosunku do zapowiedzi. Wcześniej Joanna Strzelec-Łobodzińska, prezes spółki i była wiceminister gospodarki, mówiła o zakończeniu inwestycji w 2018 r. Jak usłyszeliśmy od przedstawicieli branży, nowy harmonogram to po prostu urealnienie kalendarza.

Realizacja inwestycji pochłonie ok. 5 mld zł, a blok o mocy ok. 1000 MW ma produkować 5 – 7 TWh rocznie, tj. do 4,5 proc. dzisiejszej produkcji energii elektrycznej w Polsce. Joanna Strzelec-Łobodzińska zakłada, że elektrownia zostanie wybudowana w formule spółki celowej, w której KW chciałaby mieć do 49 proc. udziałów, ale jak ustaliliśmy, gotowa jest zadowolić się nawet 36-proc. udziałem. Firma nie chce większości w spółce, bo ciężar finansowania ma spoczywać na zagranicznym partnerze. Taka formuła pozwoli także spółce ominąć wymogi ustawy o zamówieniach publicznych, a to zmora szefów grup energetycznych kontrolowanych przez Skarb Państwa. Powód – kiepskiej jakości prawo pozwala firmom blokować przetargi latami. Z tego powodu średni czas wyboru wykonawcy nowych bloków energetycznych przekracza już 30 miesięcy.

Partner KW prawdopodobnie będzie pochodził z Azji. Mówi się o dwóch firmach z Chin i Korei. – Potwierdzamy wielką atrakcyjność projektu i naszą gotowość do wspólnej realizacji – powiedział nam Marek Frydrych, reprezentujący Shanghai Electric Group. O prowadzonych negocjacjach Chińczyków z Kompanią po raz pierwszy DGP napisał już w kwietniu.

W budowie elektrowni Kompanii kibicuje Tomasz Tomczykiewicz, wiceminister gospodarki odpowiedzialny za sektor węglowy. Jego zdaniem nowy blok to dobry pomysł na zapewnienie stałego zbytu dla 2,5 – 3 mln ton węgla energetycznego rocznie.

4,5 proc. krajowej produkcji prądu przypadnie na Kompanię Węglową

5 mld zł kosztuje wybudowanie bloku energetycznego o mocy 1000 MW