Amerykanie mają już swego rodzaju fobię przed Chińczykami, którzy próbują za wszelką ceną pobić ich kraj – pisze brytyjski portal. I wydaje się, że ich najgorsze obawy właśnie się spełniły. Chiński producent komputerów Lenovo został sponsorem National Football League, największej zawodowej ligi amerykańskiego futbolu. Ukochani sportowcy Ameryki będą promować laptopy produkowane w Azji, i to w innym kraju niż Japonia. Można potraktować to jako pewien symbol trwającego wyścigu o globalną konkurencyjność.

Chińska firma jest obecnie drugim największym producentem komputerów PC na świecie i coraz bardziej zagraża pozycji Hewlett-Pacard. Została założona w 1984 roku przez 11 inżynierów z Chińskiej Akademii Nauk, którzy chcieli dorobić do swoich skromnych stypendiów. Rozbudowanie biznesu w Chinach zajęło lata. Dopiero w 2005 spółka wkroczyła na globalną scenę, kiedy udało się przejąć dział produkcji komputerów osobistych typu ThinkPad od IBM.

Lenovo to tylko jeden z kilku przykładów firm z krajów wschodzących, które są zdeterminowane, żeby zaistnieć globalnie. Producenci z Chin, Indii, czy Brazylii nie zadowalają się już rolą podwykonawców dla zachodnich gigantów. Powód jest prosty: firmy, które nie mają swojej marki zarabiają na marnych 3-8 proc. marżach i stale są pod presją konkurencji ze strony tańszych rywali. Markowe spółki mają marże rzędu co najmniej 15 proc.

Tymczasem podbój świata nie jest łatwy. Wschodnie firmy napotykają na swojej drodze szereg przeszkód - również tych mentalnych. Według badań firmy researchingowej Gfk, zaledwie jedna trzecia konsumentów w USA zechciałaby rozważyć zakup auta z Indii albo z Chin. Dotychczas tylko cztery marki z rynków wschodzących znalazły się w rankingu Interbrand - 100 najbardziej wartościowych na świecie. Są to Samsung i Hyundai z Korei Południowej, meksykański producent piwa Corona oraz tajwański HTC.

>>> Polecamy: Dlaczego Apple jest tak cenny, czyli szaleństwo w wycenie marek

Nie ulega jednak wątpliwości, że globalna ekspansja firm z państw rozwijających się postępuje. Przykłady? HTC jest jedną z najlepiej sprzedających się marek smartfonów w Stanach Zjednoczonych. Chiński Huawei właśnie wyprzedził szwedzkiego Ericssona jako największy na świecie producent sprzętu telekomunikacyjnego. BYD, inna spółka z Państwa Środka, wytwarza 85 proc. baterii litowych używanych w telefonach komórkowych na międzynarodowym rynku. 

Te firmy przechodzą taką samą drogę rozwoju co japońskie w latach 60. i 70. – zauważa The Economist – ewoluują od "skromnych zakładów szwalniczych" po "wielkie pracowanie krawacie". W 1985 roku Philip Kotler z Northwestern University’s Kellogg School of Management zaobserwował, że japońskie przedsiębiorstwa objęły globalne prowadzenie wychodząc z pozycji „zawodników grzejących ławki rezerwowe” w cieniu swoich zachodnich konkurentów – bijąc ich przy tym o głowę. Według autora artykułu ten sam schemat zachodzi dzisiaj – tyle, że na znacznie większą skalę. Czy następna "Toyota" – najchętniej kupowany samochód na świece – będzie mieć na masce chińską albo indyjską markę?