Autorzy obu filmów podkreślili zupełnie inne, a często wręcz przeciwstawne cechy charakteru Człowieka-Pająka. Mieli z czego wybierać, ponieważ w ciągu półwiecza istnienia postać Spider-Mana trafiała do kilku generacji odbiorców. Różnice pomiędzy wspomnianymi filmami kinowymi dobrze pokazują, co dzieli dominujące dziś na rynku pracy pokolenie X (osoby urodzone w latach 60. i 70. XX w.) od wkraczającego na scenę pokolenia Y (osób urodzonych w latach 80. i 90.).

Spider-Man, a właściwie Peter Parker z 2002 r., to typowy przedstawiciel pokolenia X. Student, który opuścił dom rodzinny i na życie zarabia własną pracą. Podejmuje się niewdzięcznych zadań takich jak rozwożenie pizzy, czy robienie zdjęć na zlecenie i z pokorą znosi niesprawiedliwe reprymendy szefa.

Z kolei Niesamowity Spider-Man grany w tegorocznej produkcji przez Andrew Garfielda to członek generacji Y. Po pierwsze jest młodszy – chodzi do liceum. Po drugie od pieniędzy ważniejsza jest dla niego realizacja pasji – artystyczne zdjęcia robi do szkolnej gazetki. Po trzecie ostro wykłóca się z szefem nowojorskiej policji. Po czwarte bardzo dużo czasu spędza w internecie i nie rozstaje się ze smartfonem. Poza tym nowy Peter Parker – jak na hipstera przystało – jeździ na deskorolce, używa aparatu analogowego i nosi oldskulowe okulary po tacie.

Zmiany, które zaszły w osobowości Spider-Mana odzwierciedlają różnice występujące między pokoleniami X i Y. Dla nieco starszych widzów film o superbohaterze może być formą przygotowania na nadchodzące zmiany oraz oswojenia się ze stylem życia nowego pokolenia. Młodszych fanów Spider-Mana ucieszy natomiast obraz, w którym niepokorny nastolatek, dzięki kroczeniu własną drogą zyskuje sukces i ogólne uznanie. Ponadto, choć rozmiar przepaści pokoleniowej może niekiedy budzić niepokój, z filmu płynie jeden pocieszający przekaz. Pomimo wszystkich różnic Spider-Man pokolenia Y, tak samo jak jego poprzednik z generacji X robi to co do niego należy i ratuje Nowy Jork od zagłady. A to jest w końcu najważniejsze.