O godzinie 09:58 kurs EUR/PLN testował 4,0589 zł wobec 4,0631 zł w środę na zamknięciu. Kurs USD/PLN spadł natomiast do 3,2845 zł z 3,2857 zł.

Notowania polskiej waluty w kolejnych godzinach teoretycznie powinny być kształtowane przez nastroje na rynkach globalnych oraz sytuację na polskim rynku długu. W praktyce znaczącą rolę będzie odgrywać sytuacja techniczna na wykresach EUR/PLN i USD/PLN.

Większość ważnych wydarzeń w dniu dzisiejszym miała już miejsce, gdy w czasie godzin azjatyckich inwestorzy poznali serię raportów makroekonomicznych z Chin, wyniki posiedzenia Banku Japonii, czy też dane z nowozelandzkiego i australijskiego rynku pracy. Dlatego przynajmniej do godziny 14:30, gdy zostaną opublikowane dane nt. bilansu handlowego USA, nie należy oczekiwać gwałtownej zmiany nastrojów na rynkach globalnych. Sugerowałoby to spokojny handel także na złotym. To jednak mało prawdopodobne. Od trzech dnia na rodzimym rynku walutowym trwa walka o dominację w kolejnych tygodniach. Jaskrawy tego przykład obserwowaliśmy wczoraj, gdy kontynuując zapoczątkowaną dzień wcześniej korektę, strona popytowa wywindowała w pewnym momencie kurs euro do 4,1017 zł, a dolara do 3,3199 zł. Oznaczało to naruszenie lub test ważnych z punktu widzenia oporów na 4,08 zł i 3,32 zł. Ich definitywne przełamanie negowałoby wygenerowane w poprzednim tygodniu sygnały sprzedaży na obu opisywanych parach. To zaś zmieniłoby układ sił na wykresach w krótkim terminie i kazałoby oczekiwać osłabienia polskiej waluty. Ostatecznie do tego nie doszło, gdyż pod koniec dnia złoty zaczął odrabiać straty.

Pomimo, że wczoraj strona popytowa przegrała bój o poziomy 4,08 zł i 3,32 zł, to bitwa o te bariery techniczne nie został jeszcze zakończony. W czwartek można oczekiwać jej kontynuacji. Dlatego też, pomimo relatywnie spokojnego dnia na rynkach globalnych, zmienność na rynku złotego ponownie może być duża.