Włochy idą o krok dalej niż węgierski premier Viktor Orban. Bronią się przed wystąpieniem o pomoc do UE i MFW za pomocą pomysłów o wiele bardziej radykalnych niż autorstwa lidera Fideszu.

 Legislacyjna kreatywność Rzymu nie spotyka się jednak ze zmasowanym potępieniem ze strony Brukseli.

Mimo prowadzonych od pół roku przez rząd Maria Montiego reform rentowność włoskich obligacji wciąż jest wysoka (wczoraj dla 10-letnich papierów wynosiła 5,9 proc.).

Powody nieufności inwestorów są dwa. Po pierwsze włoska gospodarka coraz bardziej pogrąża się w recesji: w tym roku PKB ma spaść aż o 1,9 proc. W przyszłym będzie nadal się kurczył, co oznacza, że skarb państwa ma coraz mniej dochodów z podatków na obsługę długu. Aby temu przeciwdziałać, we wtorek Monti przeforsował w parlamencie kolejny plan oszczędności wart 4,5 mld euro, który może jednak jeszcze mocniej osłabić koniunkturę.

W efekcie w parlamencie pojawia się coraz więcej alternatywnych pomysłów ratowania finansów państwa. Oto najważniejsze z nich:

● Zmiana statutu Europejskiego Banku Centralnego, zgodnie z którą byłby on zobligowany do automatycznego kupowania obligacji kraju, który przeprowadza prawidłowe reformy, a mimo to cierpi na nadmierny poziom rentowności obligacji. Pomysł wysunięty przez samego Montiego jest jednak kategorycznie odrzucany przez Berlin.

● Ograniczenie roli parlamentu na rząd tak, aby ten mógł skuteczniej podejmować decyzje wychodzące naprzeciw oczekiwaniom rynków finansowych. Taką propozycję Monti złożył w tym tygodniu w wywiadzie dla „Der Spiegla”, co wywołało sprzeciw Angeli Merkel.

● Przyjęcie ustawy, zgodnie z którą włoscy podatnicy musieliby uregulować awansem (z góry) należne podatki na przyszły rok. – Zanim skończymy jak Grecy, chcemy pokazać, że możemy sobie poradzić sami – tłumaczy lewicowy poseł Giulio Santagata, jeden z autorów projektu.

● Utworzenie odrębnego funduszu, któremu państwo przekazałoby część najcenniejszych aktywów, jak nieruchomości czy przedsiębiorstwa. Pod ich zastaw nowa instytucja mogłaby pobrać tanie kredyty i spłacić w ciągu 5 lat 400 mld euro, czyli 1/5 włoskiego długu. Pomysł wyszedł z partii Silvia Berlusconiego.

Cassa Depositi e Prestiti, czyli państwowa instytucja zarządzająca lokatami na rachunkach pocztowych kas oszczędności o wartości 220 mld euro – miałaby pod zastaw oszczędności Włochów otrzymać nisko oprocentowany kredyt od Europejskiego Banku Centralnego dla spłaty część długu Włoch. Zdaniem ekonomisty Francesca Giavazziego w ciągu kilku lat Rzym mógłby zaoszczędzić nawet 100 mld euro w postaci niższych rat za pożyczony kapitał. To pomysł o wiele bardziej radykalny niż nacjonalizacja OFE na Węgrzech.

● Nadzwyczajny podatek od największych fortun. Zdaniem Corrada Passera, prezesa czołowego włoskiego banku Intesa Sanpaolo, majątek prywatny zgromadzony przez Włochów m.in. w postaci nieruchomości, dzieł sztuki i inwestycji kapitałowych jest równy kolosalnej sumie 10 bilionów euro. Opodatkowanie tylko niewielkiej jego części, jak to robi prezydent sąsiedniej Francji, ograniczyłoby włoski dług.

● Wprowadzenie preferencji fiskalnych dla obywateli Włoch, którzy inwestują w zakup krajowych obligacji. W ten sposób struktura wierzycieli skarbu państwa w przytłaczającej większości byłaby oparta na krajowych inwestorach. Taki system w Japonii powoduje, że kraj o relatywnie dwukrotnie większym długu niż Włochy nie stracił zaufania rynków finansowych.

Orban kaja się przed Brukselą

Po przejęciu powtórnie władzy w maju 2010 r. konserwatywny premier Węgier Viktor Orban także próbował niekonwencjonalnymi metodami uzdrowić finanse publiczne, które odziedziczył w katastrofalnym stanie po socjalistycznych poprzednikach. Chciał w ten sposób uniknąć „dyktatu MFW i UE”. Do najgłośniejszych pomysłów Orbana należą:

● przejęcie przez państwo środków zgromadzonych przez otwarte fundusze emerytalne,

● ograniczenie pensji wszystkich urzędników państwa (łącznie z prezesem banku centralnego, który zarabiał więcej niż szef Fed) do 2 mln forintów miesięcznie (6,7 tys. euro),

● wprowadzenie nadzwyczajnego podatku od najbardziej dochodowych spółek, jak banki i operatorzy telekomunikacyjni. Większość należała do zagranicznego kapitału.

● wprowadzenie możliwości spłaty kredytów hipotecznych we frankach szwajcarskich po preferencyjnym kursie.

Ostatecznie Orban musiał jednak wystąpić do UE i MFW o wsparcie dla uniknięcia bankructwa. Negocjacje w tej sprawie wciąż trwają.