Szef Facebooka Mark Zuckerberg – 28 lat. Współtwórca Napstera Sean Parker – 32 lata. Założyciel Ubiquiti Networks Robert Pera – 34 lata, pomysłodawca Twittera Jack Dorsey – 35 lat. W epoce internetu, mobilności i uspołeczniania wszystkiego, co tylko się da, wielki biznes zawłaszczyła młodość: swój pierwszy milion dolarów najlepiej zarobić jeszcze w szkole średniej, a najpóźniej na studiach, miliarderem koniecznie trzeba zostać przed trzydziestką. Komu się nie uda, ten nieudacznik. A kim jest najstarszy miliarder świata i na czym się dorobił?

Poznajcie Davida Rockefellera seniora, rocznik 1915. Tytuł najstarszego bogacza świata dzierży od niedawna: od 19 czerwca tego roku. Tego dnia zmarł 101-latek Walter Haefner, który od kilku lat – z majątkiem przekraczającym 4,3 mld dol. – liderował zestawieniu najbardziej wiekowych właścicieli gigantycznych fortun. Nestor wielkiego klanu Rockefellerów ma szansę długo utrzymać się na miejscu pierwszym. – Wciąż trzymam się całkiem nieźle – dziarsko zapewnia 97-latek.

Jedno jest pewne: nie powiększy już swojej fortuny, a raczej ją pomniejszy. Wartość jego majątku nie przekracza dziś 2,5 mld dol. – więc w żaden sposób nie może równać się z Zuckerbergiem i watahą innych internetowo-mobilnych biznesmenów XXI wieku. Ale też od dawna nie zajmuje się pomnażaniem miliardów: gdy na jego koncie było ich sporo więcej niż obecnie, po prostu powiedział „pas”. Gros swojego dobra rozdał na cele charytatywne (rozdaje cały czas), a potem oddał się swojej największej pasji: entomologii. David Rockefeller senior jest posiadaczem największej na świecie kolekcji owadów (liczy ponad 90 tys. okazów). To dlatego osoby, które nie darzyły go sympatią, z tak wielkim upodobaniem nazywały go karaluchem.

Urodził się w Nowym Jorku, a dom jego rodziców był w tamtym czasie największą prywatną rezydencją w mieście (40 pokoi). Był najmłodszym dzieckiem Johna D. Rockefellera juniora i Abby Aldrich Rockefeller. Był także ulubionym wnukiem Johna D. Rockeffelera, twórcy koncernu Standard Oil, którego biznesowy sukces wyniósł rodzinę do wąskiego grona najbardziej wpływowych klanów w Stanach Zjednoczonych. Na kolana sadzali go m.in. generał George Marshall oraz słynny lotnik Charles Lindbergh, mówił „wujku” do znanego polarnika Richarda Byrda. Cóż, można powiedzieć, że od małego był skazany na sukces, więc w jego życiu nie ma nic nadzwyczajnego. To nie do końca prawda – od początku był przygotowywany do zostania liderem klanu: miał zadbać o utrzymanie jego pozycji i pomnożenie majątku. – Przez te wszystkie lata musiałem wykazać się nie lada umiejętnościami i zdecydowaniem, bo tak łatwo ulec jest pokusie przyjemnego życia i roztrwonić bogactwo – mówi.

Faktycznie łatwo – oto dwa przykłady z ostatnich miesięcy. Hans Kristian Rausing, spadkobierca króla kartonowych opakowań, czyli twórcy koncernu Tetra Pak Hansa Kristiana Rausinga seniora, już wydał na narkotyki znaczną część z rodzinnej fortuny wartej 6,7 mld dol. Na początku ubiegłego miesiąca stał się bohaterem kronik kryminalnych. To, że ćpał, było tajemnicą poliszynela, było nią także to, że narkotyzowała się również jego żona. I to właśnie jej rozkładające się ciało znaleziono w jednym z pokoi w ich londyńskiej rezydencji. Okazało się, że kobieta nie żyje od kilku tygodni (najprawdopodobniej przedawkowała), zaś Hans Kristian Rausing nie przejął się jej śmiercią, bo był w narkotycznym transie. Z kolei Thor Batista, 24-letni syn Eike Batisty, najbogatszego Brazylijczyka (ok. 15 mld dol.), w marcu przejechał rowerzystę, mknąc mercedesem mclarenem SLR z prędkością 110 km/h po ulicach Rio de Janeiro. Podobno był trzeźwy, ale ojciec obiecał wypłacić rodzinie ofiary wysokie odszkodowanie, by sprawa nie trafiła na wokandę. Podobne skandale nie zdarzają się wyłącznie dziś. W latach 60. w USA było głośno o tzw. incydencie z Chappaquiddick, którego bohaterem był senator Edward Kennedy. W należącym do niego aucie, które odkryto zatopione w kanale, znaleziono ciało młodej kobiety. W trakcie śledztwa ustalono tylko, że to on kierował samochodem. Choć do dziś nie wyjaśniono, co się faktycznie stało feralnej nocy, incydent z Chappaquiddick sprawił, że Kennedy nie wystartował w wyborach prezydenckich.

Można powiedzieć, że ojciec Rockefellera seniora był przewidujący: założył, że dysponujący ogromnym majątkiem syn z pewnością spotka na swojej drodze pokusy, którym może ulec. Zadbał więc o to, by potrafił im się oprzeć. W tym celu najpierw wysłał go do renomowanych szkół, by zyskał porządne wykształcenie (ukończył ekonomię na Harvardzie) połączone z konserwatywnym wychowaniem, a potem szybko znalazł mu zajęcie, by z nicnierobienia żaden głupi pomysł nie strzelił mu do głowy. Jeszcze w czasie II wojny światowej młody David Rockefeller trafił do Londynu – tam zaczął pracę w należącym do rodziny banku, który dziś jest znany jako Chase Manhattan Bank.

Ale dopiero w 1946 roku ojciec na całego wkręcił go w tryby rodzinno-biznesowej machiny. Ściągnął go z Wielkiej Brytanii do USA i polecił pracować w banku na miejscu. Senior zaczął karierę od dołu drabinki: został asystentem w małym biurze zajmującym się handlem artykułami rolnymi. Pierwsza poważna oznaka uznania dla jego dokonań ze strony ojca pojawiła się dopiero w 1954 roku: został szefem zespołu, który miał znaleźć miejsce pod nową główną siedzibę banku – i to on przeforsował Wall Street. W 1960 roku został prezesem instytucji, którą kierował aż do 1981 roku – pod jego rządami Chase Manhattan Bank stał się jednym z największych na świecie (w 1973 roku udało mu się nawet otworzyć filię w Moskwie, niedaleko placu Czerwonego), a on sam dostał się do grona miliarderów.

Kariera bankowca zwróciła na niego uwagę Waszyngtonu: prezydent Jimmy Carter chciał go uczynić sekretarzem skarbu i szefem Fed. Za każdym razem odmawiał, bo wolał pozostawać w cieniu. Nie oznacza to jednak, że nie pracował dla Białego Domu. Amerykańskie władze korzystały z usług Davida Rockefellera seniora, gdy trzeba było prowadzić zakulisowe rozmowy z tak niewygodnymi osobami, jak Fidel Castro, Nikita Chruszczow, Michaił Gorbaczow i Saddam Husajn.

Emerytura w jego przypadku to nie tylko zabawy z kilkunastoma wnukami oraz gromadką prawnuków. Rockefeller senior stał się jednym z hojniejszych filantropów w USA: jego szczodrość odczuwają głównie uniwersytety, a konkretnie wydziały zajmujące się entomologią. Ma to związek z największą pasją Rockefellera, który od 9. roku życia zbiera owady. Dziś jego kolekcja jest tak bogata, że może się równać ze zbiorami największych muzeów historii naturalnej. Dlaczego akurat owady, a nie drogie samochody? – Fascynują mnie, bo tak wiele możemy się od nich nauczyć, przede wszystkim pracowitości – przekonuje najstarszy miliarder świata.