Skup i sprzedaż walut prowadzi większość oddziałów banków. Mają jednak mało korzystne kursy wymiany. W czwartek po południu w Banku Pekao za euro płacono 3,96 zł, za dolara – 3,21 zł, a za brytyjskiego funta – 5,01 zł. W większości instytucji bankowych ceny były zbliżone. W tym samym czasie tradycyjne kantory proponowały korzystniejsze stawki. Na warszawskim Solcu za euro można było dostać 4,03 zł, za dolara – 3,25 zł, a za funta – 5,11 zł.

Jeszcze lepsze kursy mają kantory internetowe. Jeden z nich dawał w czwartek za euro 2 grosze więcej niż kantor tradycyjny. Za dolara płacił 3 grosze więcej, a za funta aż 8 groszy więcej. Porównywalne ceny oferowały też internetowy kantor Alior Banku oraz Walutomat, serwis kojarzący kupujących i sprzedających. Różnica na wymianie 100 funtów w banku i w internecie sięga niemal 20 zł. Wadą e-kantorów jest mała liczba dostępnych walut. Ogranicza się zwykle do euro, franka, dolara i funta. By kupić lub sprzedać chorwackie kuny czy tureckie liry, trzeba iść do banku lub tradycyjnego kantoru.

O ile jednak sprzedaż waluty w bankowym oddziale czy zwykłym kantorze nie zmusza klienta do dodatkowych operacji, o tyle przeprowadzenie transakcji w którejś z instytucji internetowych już tak. Przede wszystkim trzeba założyć konto walutowe, na które wpłacimy pieniądze. Dopiero później można je przelać do kantoru internetowego czy internetowej platformy wymiany. Na szczęście bez problemu znajdziemy bank oferujący rachunek walutowy bezpłatnie. Wiele banków nie pobiera też prowizji od wpłat. Wezmą jednak prowizję za przelew. Na przykład w Banku Millennium przelew zlecony w oddziale kosztuje 5 zł, ale wykonany za pośrednictwem internetowego serwisu – 50 gr.

Posiadanie rachunku walutowego ma jednak istotną zaletę – można do niego otrzymać kartę debetową rozliczaną w walucie konta. Płacąc taką kartą za granicą, oszczędzamy na przewalutowaniach. Na konto np. w euro nie można wpłacić kwot w innych walutach.

Warto pamiętać, że większość kantorów i banków w ogóle nie skupuje monet. Z kolei te, które to robią, ustalają dużo mniej korzystny kurs wymiany niż dla banknotów. Wspomniany warszawski kantor płacił wczoraj za euro 3,50 zł.

DGP radzi:

Uwaga na nieznane firmy

Korzystanie z e-kantorów i z platform do wymiany walut niesie ze sobą ryzyko defraudacji. Przelewając środki na konto obcej firmy, klient nie ma gwarancji, że transakcja dojdzie do skutku i na jego rachunek trafi odpowiednia kwota. Warto korzystać z usług serwisów już przetestowanych.

Konto walutowe może się przydać

Osoby spłacające kredyty mieszkaniowe w walutach obcych mogą potraktować konieczność wymiany przywiezionych z urlopu resztek gotówki jako pretekst do założenia konta walutowego. Obowiązujące dziś prawo pozwala na spłatę kredytów bezpośrednio w euro, we frankach czy w dolarach. Przy każdej racie można zaoszczędzić dzięki temu kilkadziesiąt złotych.