W Europie dla rodzin z dziećmi oraz osób na emeryturze jest to popularny sposób spędzania wakacji. Zaoszczędzamy bowiem nawet kilka tysięcy złotych na wynajmie noclegu, co docenią zwłaszcza ci, którzy chcą odwiedzić najdroższe stolice Europy, jak Paryż czy Londyn, albo drogie kurorty, jak Lazurowe Wybrzeże czy Sycylia.

Polaków przed wymianą odstrasza wizja strat. Obawiają się, że po powrocie z wypieszczonego gniazdka zostanie ruina.

Dla osób, które wciąż powstrzymują się przed wymianą domu w obawie przed jego zniszczeniem, zachętę mogą stanowić badania. Powołują się na nie różne serwisy, m.in. DomZaDom.pl. Przeprowadzone zostały przez jeden z popularnych serwisów anglojęzycznych wśród 600 członków, którzy brali udział w wymianie. Jak się okazało, tylko 10 z nich zadeklarowało, że opieka nad ich domem była „mniej niż dobra”. Pozostałe 590 osób przyznało, że goście dbali o ich dom idealnie lub bardzo dobrze.

Wymiany najlepiej dokonać przez któryś z serwisów internetowych. Polskojęzyczne to Intervac, DomZaDom.pl, zagraniczne Homelink, HomeExchange, ExchangeHomes.com.

Wymiana domu na wakacje przez serwisy internetowe to płatna usługa. Niektóre pobierają prowizję od każdej przeprowadzonej transakcji w wysokości 20 – 30 zł. W innych konieczne jest zostanie członkiem ich społeczności, co wiąże się z opłatą około 300 zł na rok, ale w tym przypadku nie ma ograniczeń w liczbie transakcji.

Serwisy nie tylko umożliwiają kontakt. Dbają także o bezpieczeństwo transakcji – weryfikują swoich członków, najpierw e-mailowo, potem telefonicznie, a wreszcie wysyłając do klientów drogą pocztową kod, który muszą wpisać, by móc się na nich zarejestrować. Do tego każda wymiana jest odnotowywana przez system, co może stanowić dowód przy ewentualnym ubieganiu się o odszkodowanie w razie zniszczenia domu.

Dlatego eksperci ostrzegają przed propozycjami osób, które choć są zarejestrowane w serwisie, wymiany domu chcą dokonać poza nim.