Tusk na konferencji po posiedzeniu rządu zaznaczył, że Komitet ma być zwołany w czwartek z udziałem KNF, NBP, ministra sprawiedliwości, prokuratora generalnego, szefowej UOKiK i RPO. Dodał, że przeanalizuje on, co się wydarzyło w związku ze sprawą Amber Gold.

Uczestnicy spotkania mają zastanowić się, czy są w państwie "przepisy, procedury, ludzie czy instytucje - które mogłyby działać lepiej, kiedy mamy do czynienia z - wszystko na to wskazuje - naciągaczami" - tłumaczył szef rządu. Premier powiedział też, że chce, by podczas spotkania Komitetu Stabilności Finansowej "wyraźnie opisać związek między narastającym ryzykiem, jeśli chodzi o tego typu lokaty, a działalnością prokuratury i sądów".

>>> Czytaj też: Jest wniosek o upadłość Amber Gold. Plichta będzie odsunięty od likwidacji

Tusk wyraził przekonanie, że w przypadku Amber Gold służby państwowe, w tym KNF, zadziałały zgodnie z procedurami, donosząc do prokuratury o zagrożeniach i przede wszystkim informując opinię publiczną o dużym ryzyku związanym z lokowaniem pieniędzy w tej spółce. W ocenie premiera "to, co jest bezpośrednio zależne od instytucji rządowych, działało sprawnie". "Co nie znaczy, że mogło zapobiec temu procederowi, póki nie ma twardego przekonania, że mamy do czynienia z przestępstwem" - dodał.

Zapowiedział, że zwróci się do prokuratora generalnego o szczegółową informację dotyczącą postępowania i tempa pracy prokuratury po zawiadomieniu przez KNF o problemach firmy Amber Gold. Powiedział też, że w opinii ministra sprawiedliwości kurator sądowy, który zajmował się sprawą właściciela Amber Gold, nie dopełnił swoich obowiązków.

Premier uważa, że trzeba się zastanowić, jak skuteczniej informować o ryzyku lokowania pieniędzy w takich instytucjach jak parabanki. Zaznaczył jednak, że nie chciałby, by państwo uniemożliwiło ludziom podejmowanie ryzykownych decyzji. W jego opinii nie jest dobrą drogą ustawa, która "zakaże wszystkich działań, które ułatwiają dostęp do gotówki".

Premier poinformował też, że minister finansów Jacek Rostowski będzie niedługo na Cyprze - w związku z prezydencją cypryjską - gdzie ma rozmawiać o działalności instytucji parabankowych, w tym funduszy hedgingowych, które "obrosły bardzo dwuznaczną reputacją w czasie kryzysu". "Będziemy starali się - wiedząc, że w innych państwach także borykają się z rozmaitego typu piramidami finansowymi - aby stało się to elementem tzw. +zielonej księgi+ w Europie, co może pozwoli nam uzyskać przepisy o wymiarze europejskim, które utrudniałyby ewentualne negatywne skutki działania tego typu instytucji" - powiedział.

Resort finansów uważa, że przed przygotowaniem regulacji dotyczących parabanków to UOKiK powinien przeanalizować ten rynek, m.in. w celu zidentyfikowania naruszeń przepisów chroniących interesy konsumentów "oraz określenia skali korzystania z tego rodzaju usług instytucji parabankowych".

Premier powiedział również, że przekazał kilka rekomendacji - dotyczących m.in. KRS - ministrowi sprawiedliwości Jarosławowi Gowinowi. "Moją pierwszą rekomendacją jest bardzo dokładne sprawdzenie, czy potrzebne są wpisy do KRS, jeśli nie ma on zwyczaju lub możliwości sprawdzania tego, co ludzie piszą we wniosku rejestracyjnym. Jeśli nie sprawdzają, tylko wierzą na słowo, to po co taki rejestr?" - ocenił Tusk.

Pytany o 45 pytań ws. sprawy Amber Gold, jakie skierował do niego poseł PiS Marcin Mastalerek, Tusk zapewnił, że udzieli odpowiedzi w ustawowym terminie. "Nie widziałem jeszcze tego materiału. To jest mój obowiązek, więc każdy poseł, który zadaje pytania bądź interpelacje, otrzyma odpowiedź w ustawowym terminie" - mówił Tusk.

Sprawą Amber Gold zajmuje się nadal prokuratura. Prokurator Wojciech Szelągowski z Prokuratury Okręgowej w Gdańsku powiedział we wtorek, że postępowanie jest prowadzone "w związku z tym, że fakt popełnienia przestępstwa został uprawdopodobniony". "Cały czas gromadzony jest materiał dowodowy, ale do wtorku przed południem nie stwierdzono dokonania przestępstwa". Szelągowski dodał, że prokuratura nie prowadzi żadnego postępowania, w którym prezes Amber Gold Marcin Plichta występowałby w charakterze podejrzanego.

>>> Czytaj też: Pieniądze od Amber Gold? Niech klienci się nie łudzą

Minister Sprawiedliwości zwrócił się we wtorek do Prezesa Sądu Okręgowego w Gdańsku o niezwłoczne przedstawienie wyników wewnętrznego nadzoru nad działalnością sądów dot. obecnego prezesa spółki Amber Gold. Z informacji resortu wynika, że w latach 2005 - 2010 wobec Plichty toczyły się cztery postępowania w sprawach karnych, zakończone prawomocnym wyrokiem przed sądami rejonowymi w: Kościerzynie, Starogardzie Gdańskim, Gdańsk - Północ w Gdańsku i Kwidzynie.

Mogło dojść do popełnienia przestępstwa przez kuratora sądowego od spraw szefa Amber Gold Marcina Plichty - podało Ministerstwo Sprawiedliwości. Szef resortu złoży w tej sprawie zawiadomienie do prokuratury. Jak poinformowała rzeczniczka MS Patrycja Loose, przestępstwo kuratora mogło polegać na podaniu niezgodnych z prawdą informacji na temat wykonania przez Plichtę nałożonego na niego przez sąd obowiązku naprawienia szkody.

Prokurator Szelągowski powiedział PAP, że we wtorek podjęto decyzję o włączeniu do toczącego się dochodzenia sprawy związanej z ewentualnymi przelewami pieniędzy z konta Amber Gold sp. z o.o. na konta innych spółek należących do Marcina Plichty i jego żony, Katarzyny. Przyznał, że publikacje "Gazety Wyborczej" na ten temat są prokuraturze znane.

Jak informują media, Amber Gold sp. z o.o. (spółka prowadziła lokaty w złoto) to spółka-matka grupy, która na akcje spółek-córek przetransferowała ok. 60 mln zł. W marcu Plichtowie mieli wydać 50 mln zł z Amber Gold sp. z o.o. na założenie nowej spółki - Amber Gold SA. We wtorek "Gazeta Wyborcza" podała, że potwierdzenia przelania przez Plichtów 50 mln zł na akcje nowej spółki prawdopodobnie zostały sfałszowane. Nie wiadomo, gdzie podziały się te pieniądze. "Dokonamy analizy autentyczności tych dokumentów" - podkreślił prokurator.

Szelągowski poinformował PAP, że tylko we wtorek do gdańskiej prokuratury wpłynęły 93 wnioski od klientów spółki Amber Gold - roszczenia te obejmują sumę 7,8 mln zł. Do poniedziałku wpłynęło ok. 60 zawiadomień klientów.

Tymczasem politycy opozycji krytykują fakt, że ze spółką OLT Express, której współwłaścicielem była spółka Amber Gold, współpracował - pracujący w Porcie Lotniczym w Gdańsku - syn premiera Michał Tusk. Podczas wtorkowej konferencji pytali o to dziennikarze. Szef rządu ocenił m.in., że kłopoty, w jakie wpadł jego syn, są m.in. "skutkiem tego, że wybrał drogę samodzielną". Podkreślił, że gdy dowiedział się od syna o jego planach współpracy z OLT, dał mu "ojcowską, szczerą radę". "Chętnie ją powtórzę każdemu innemu: nie należy współpracować z nikim, kto nie ma dobrej reputacji. Od tego typu ludzi, niezależnie od tego czy mają złe zamiary, czy dobre, lepiej trzymać się z daleka. Mój syn nie podzielił tego przekonania" - dodał.

Szef rządu zaprzeczył, by odradzając synowi współpracę z prezesem Amber Gold Marcinem Plichtą kierował się informacjami z tajnych źródeł na temat tej firmy. Przekonywał, że informacja o reputacji właściciela Amber Gold była powszechnie znana.

Europoseł Jacek Kurski (SP) zaapelował we wtorek w Gdańsku do Lecha Wałęsy i Andrzeja Wajdy o zwrot dotacji Amber Gold na film o b. prezydencie. Ocenił też, że w związku z zatrudnieniem na gdańskim lotnisku Michała Tuska minister transportu powinien się oddać do dyspozycji premiera.

W poniedziałek władze Amber Gold poinformowały na stronie internetowej, że zapadła decyzja o likwidacji spółki. Firma stwierdziła, że "w związku z zerwaniem lokat przez Amber Gold wszystkim klientom należy się zwrot pełnej kwoty kapitału wraz z odsetkami naliczonymi do dnia wypowiedzenia umowy".

Amber Gold to firma inwestująca w złoto i inne kruszce, działająca od 2009 r. Klientów kusiła wysokim oprocentowaniem inwestycji - przekraczającym nawet 10 proc. w skali roku, które znacznie przewyższało oprocentowanie lokat bankowych.