Złoty wyceniany jest przez rynek następująco: 4,076 PLN za euro, 3,320 PLN wobec dolara amerykańskiego oraz 3,393 PLN względem franka szwajcarskiego. Rentowności polskiego długu nieznacznie spadły, oddalając się od pełnego zakresu 5,00% w przypadku instrumentów o 10-letnim terminie zapadalności (aktualnie 4,987%).

W trakcie wczorajszego handlu złoty stracił ok. -0,05% do euro oraz ponad -0,4% wobec dolara amerykańskiego. Bezpośrednio do zniżki notowań polskiej waluty przyczyniły się kwotowania eurodolara, który spadł o -0,29% sygnalizując mieszane nastroje na rynkach (potwierdzone m.in. w wynikach sesji giełdowej w Azji). Wczorajszą sesję należy rozpatrywać jednak jako przejaw, iż za ostatnią zwyżką polskiej waluty na rynku w ostatnich tygodniach stoi w dużej mierze kapitał zagraniczny, który nie zdecydował się na zamkniecie swoich pozycji. Dzień wolny od handlu w Polsce stanowił zagrożenie, iż za sprawą niższej niż zwyczajowo płynności na rynku PLN nawet nieznaczne transfery pieniężnej mogą doprowadzić do mocniejszej przeceny złotego. Pomimo, iż scenariusz ten nie miał miejsca to złoty pozostaje w krótkoterminowym trendzie spadkowym o małej dynamice. Powodem tego jest fakt, iż inwestorzy na szerokim rynku wyczekują dalszych ruchów ze strony europejskich decydentów ws. ewentualnego wystąpienia Hiszpanii o pomoc do EFSF oraz prognozowanego wznowienia skupu europejskich obligacji przez EBC. Na rynkach mamy do czynienia z umiarkowanie negatywnym impasem w oczekiwaniu na zainicjowanie oczekiwanych działań i scenariuszy, co znajduje również odzwierciedlenie w ostrożnym odniesieniu się do bardziej ryzykownych aktywów (w tym do złotego).

Częściowo uwaga inwestorów na koszyku walut Europy Środkowo Wschodniej przeniosła się na koronę czeską, gdzie inwestorzy zakładają, iż tamtejszy CNB (bank centralny) zdecyduje się na obniżenie stopy procentowej do okolic 0,00% jeszcze przed końcem roku. Prognozy te zepchnęły oprocentowanie tamtejszych obligacji w okolice historycznych minimów. Dodatkowo w opinii uczestników rynku korona czeska pozostaje stosunkowo niedoszacowana na rynku mogąc dodatkowo zwiększyć stopę zwrotu z takiej inwestycji. Do niedawna podobne opinie dotyczyły polskich aktywów, jednak ostatni rajd na wycenie polskiego długu istotnie zmniejszył atrakcyjność takiej formy ulokowania kapitału.

W trakcie dzisiejszej sesji opublikowane zostaną dane krajowe przygotowane przez Ministerstwo Finansów dotyczące: wykonania budżetu po lipcu oraz stanu środków walutowych na koniec bieżącego miesiąca. Doniesienia te są, jednak zwyczajowo pomijane przez uczestników rynku, którzy najprawdopodobniej dużo bardziej skupią się na popołudniowych figurach makro z gospodarki amerykańskiej. Po ostatnich optymistycznych wskazaniach gospodarczych (sprzedaż detaliczna oraz produkcja przemysłowa) inwestorzy będą wyczekiwali potwierdzenia tego trendu na dzisiejszych danych odnoszących się do amerykańskiego rynku nieruchomości (godz. 14:30 pozwolenia i rozpoczęte budowy domów) oraz pracy (godz. 14:30 wnioski o zasiłek dla bezrobotnych/tydzień). Pomimo, iż giełdy pozytywnie odniosły się do poprzednich pozytywnych publikacji to na rynku walutowym mieliśmy do czynienia z umocnieniem dolara z uwagi na fakt zmniejszania się prawdopodobieństwa szybkiego zainicjowania kolejnej rundy luzowania ilościowego. 

Z rynkowego punktu widzenia złoty, jak dotąd skutecznie broni zakresu 4,10 EUR/PLN, który zgodnie z poniedziałkową prognozą powinien zostać utrzymany, aż do końca tygodnia. Wyraźny spadek zmienności na notowaniach wskazuje, iż inwestorzy podobnie jak na większości aktywów wyczekują już spodziewanych ruchów ze strony europejskich decydentów, nie decydując się na otwieranie nowych pozycji, co najwyżej redukując część ekspozycji. Zniżkujące notowania eurodolara najprawdopodobniej ponownie generować będą presję podażową na złotego.