W środę czołowe europejskie indeksy zanotowały niewielkie zmiany, choć uczciwie trzeba dodać, że były to zmiany na minus. Warto też odnotować rozjazd indeksów w naszym regionie - podczas gdy BUX zyskał ok. 1,5 proc., moskiewski RTS stracił ok. 1 proc. Środa była istnym festiwalem danych z USA - dynamika produkcji, wykorzystanie mocy produkcyjnych, inflacja, regionalne wskaźniki, nastroje budowniczych domów, wnioski o kredyt hipoteczny - powodów, żeby rozruszać inwestorów nie brakowało. Mimo to, sesja zakończyła się niewielkimi zmianami indeksów, dla odmiany po zielonej stronie rynku. 

Inaczej wyglądają sprawy w Azji. Premier Chin powiedział dziś, że spadająca inflacja stwarza więcej miejsca na działania pobudzające gospodarkę ze strony władz monetarnych. Rynki wzięły to za dobrą monetę, a najbardziej skorzystał na tym japoński Nikkei, który na kwadrans przed końcem notowań zyskiwał 1,7 proc. W tym samym czasie indeks giełdy w Szanghaju spadał o 0,1 proc., zaś Hang Seng rósł o 0,2 proc. Wytłumaczeniem tej zrównoważonej reakcji na zapowiedź pobudzenia gospodarki są napływające rano dane - w lipcu eksport Chin wzrósł o symboliczny 1 proc. (r/r), przy czym do UE spadł 16,2 proc. Jednocześnie podano, że bezpośrednie inwestycje zagraniczne z krajów UE w pierwszych siedmiu miesiącach spadły o 2,7 proc. do 4 mld EUR. 

W Europie spadek FDI Chin zapewne nie będzie czynnikiem wpływającym na decyzje inwestorów. Zapowiada się kolejny spokojny dzień na rynkach - skoro nie udało się ich ożywić wczoraj przy pomocy serii istotnych danych z USA, tym trudniej może być o to dziś, gdy poznamy sprzedaż detaliczną w Wielkiej Brytanii, inflację w eurolandzie oraz dane dotyczące rynku budownictwa mieszkaniowego w USA. Warto przyjrzeć im się bliżej, ponieważ dane te ulegają stopniowej poprawie i obecnie liczba rozpoczynanych budów przekracza już dwa domy na tysiąc mieszkańców. Historycznie rynek ten osiągał równowagę (także cenową) przy poziomie 3-4 domów na tysiąc mieszkańców. Swoje wyniki opublikuje dziś Wal-Mart i one także mogą mieć pewien wpływ na losy sesji - również w Europie.

Trwająca od kilku sesji konsolidacja tuż pod poziomami szczytów trendu wzrostowego nakazuje ostrożność, ponieważ wskazywać może na ryzyko dystrybucji akcji. Biorąc pod uwagę okoliczności, byłoby to zrozumiałe działanie. Warto jednak odnotować, że przystankowi indeksów towarzyszą relatywnie niskie obroty, co wskazywałoby raczej na to, że mamy do czynienia z płaską formą korekty, po której powinno dojść do dalszych zwyżek. Jak zwykle dylemat ten rozstrzygnie cierpliwe wyczekiwanie, skłaniam się jednak do przypisywania większych szans lepszemu ze scenariuszy.