We wtorek dotarł do 1,2385 i ustanowił na tym poziomie tygodniowe maksimum. W następnych dniach obserwowaliśmy umiarkowany, trwający dwa dni spadek zakończony lokalnym dołkiem na poziomie 1,2250. Spadek kursu EUR/USD przerwał w czwartek gwałtowny skok o około 100 pipsów. Był on reakcją na wypowiedź kanclerz Niemiec Angeli Merkel, która w swoim przemówieniu wyraziła zdecydowane poparcie dla poszerzenia uprawnień kontrolnych Europejskiego Banku Centralnego i zwiększenia jego wpływu na europejski sektor bankowy. Należy podkreślić, że na rynku panowała bardzo niska zmienność. W czwartek jej tygodniowy annualizowany wskaźnik dla kursu EUR/USD wynosił niespełna 4 proc., podczas gdy pięcioletnia średnia to 11 proc. Dopiero przełamanie bariery na 1,2250 oznaczałoby wyjście kursu z konsolidacji. Spodziewamy się, że w przyszłym tygodniu eurodolar wyjdzie dołem z obecnego przedziału wahań.

Kończący się tydzień obfitował w dużą liczbę odczytów makroekonomicznych. Dynamika PKB Japonii spadła w drugim kwartale z 1,3 proc. do 0,3 proc. w ujęciu kwartalnym oraz wzrosła z 2,9 proc. do 3,5 proc. w ujęciu rocznym. We Francji wartość wytworzonych towarów i usług w drugim kwartale byłą identyczna z wielkością zanotowaną w pierwszym kwartale (dynamika kwartalna od dwóch odczytów jest równa 0 proc.). Podobnie wygląda sytuacja w największej europejskiej gospodarce – w Niemczech wzrost PKB wyhamował z 1,7 proc. do 0,5 proc. w ujęciu rocznym oraz z 0,5 proc. do 0,3 proc. w ujęciu kwartalnym.

Ostatnim ważnym odczytem o PKB, na który inwestorzy zwracają szczególną uwagę jest ten dla całej strefy euro, który spadł do –0,4 proc. (r/r) z 0 proc. w pierwszym kwartale. Oprócz danych o najważniejszym ze wszystkich wskaźników obrazujących stan koniunktury, opublikowane zostały wyniki badań ankietowych wśród analityków niemieckiej gospodarki dotyczące perspektyw gospodarczych. Indeks instytutu ZEW zniżkował mocniej niż oczekiwano, bo aż do -25,5 pkt. Oznacza to czwarty kolejny spadek i ciężko wyobrazić sobie dobitniejsze potwierdzenie, że spowolnienie w coraz większym stopniu dociera z peryferii Eurolandu do jego serca. W czwartek Eurostat podał, że dynamika inflacji konsumenckiej HICP w strefie euro spadła z -0,1 proc. (m/m) do -0,5 proc. Słabsze dane ze sfery realnej powodują, że rosną oczekiwania na prowadzenie bardziej ekspansywnej polityki monetarnej przez Europejski Bank Centralny. Rynek z pewnością będzie czekał na jakieś sygnały od członków Rady Prezesów ECB, choć możliwe, że tym razem rynek nie będzie reagował tak euforycznie jak poprzednio głównie z uwagi na fakt, że odważne wypowiedzi Mario Draghiego nie znalazły odzwierciedlenia w ostatniej decyzji Rady Prezesów ECB.

W Stanach Zjednoczonych bardzo optymistycznie wypadły dane o pozwoleniach na budowę domów, które osiągnęły najwyższą wartość od października 2008 r. (812 tys.). Główną przyczyną tego wzrostu może być obniżenie standardów przy udzielaniu kredytów przez amerykańskie banki. Lepsze od oczekiwań okazały się również produkcja przemysłowa (wzrost z 0,1 proc. m/m do 0,6 proc.) i sprzedaż detaliczna (0,8 proc. m/m wobec -0,7 proc. poprzednio). Ponadto spadł wskaźnik cen konsumenckich CPI (do 1,4 proc. r/r z 1,7 proc.). Jak zawsze w ostatnim czasie rynek otrzymał sprzeczne sygnały o koniunkturze w poszczególnych regionach USA. Indeks Fed z Filadelfii wzrósł z -12,9 pkt. do -7,1 pkt., natomiast Indeks NY Empire State spadł z 7,4 pkt. do -5,9 pkt. Bardzo interesujące jest to jak na przestrzeni najbliższych tygodniach będzie kształtować się zmienność na rynkach, ponieważ indeks VIX znajduje się na bardzo niskim poziomie, a patrząc wstecz po okresach spokoju, indeks ten dynamicznie wzrastał. Gdyby potwierdziły się nasz przypuszczenia, to mogłoby dojść do zaprzestania jena, który w tym tygodniu osłabił się w stosunku do dolara o 1,5 proc. Pokłosiem niskiej zmienności jest również umacnianie się złotego.

Złoty nadal mocny

Na wykresie dziennym kursu EUR/PLN w dalszym ciągu obserwujemy ruch w ramach widocznego od połowy maja kanału spadkowego. W skali ostatniego tygodnia kurs EUR/PLN oscylował wokół poziomu 4,08 osiągając w poniedziałek maksimum na 4,10. Brak gwałtownych zmian sugerował nadchodzącą korektę, która nastąpiła w czwartek. Podobnie jak w przypadku eurodolara, u podstaw leżała tu wypowiedź kanclerz Niemiec odnośnie wsparcia dla polityki ECB, która zwiększyła apetyt na ryzyko wśród inwestorów. Po osiągnięciu najniższej od siedmiu dni wartości na poziomie 4,047 euro powraca w okolice z początku tygodnia.

Dla kursu USD/PLN tydzień ten rozpoczął się przebiciem 200-godzinowej średniej ruchomej. Była to tym samym kontynuacja korekty, która przełamała linię oporu ciągnącą się od lipcowego szczytu na poziomie 3,50. Brak bardziej znaczących bodźców z rynku doprowadził do umiarkowanych wahań kursu, który oscylował w granicach 3,30 - 3,32 i w czwartek osiągnął tygodniowe maksimum (3,346). Następujący po nim spadek o niemal 620 pipsów poprzedziły świadczące o wykupieniu rynku sygnały generowane przez wskaźnik RSI. Aktualnie kurs powraca w okolice swojej 50-godzinowej średniej.

W tym tygodniu wśród publikacji makroekonomicznych największe znaczenie miał odczyt inflacji konsumenckiej CPI, której dynamika wyhamowała zarówno w ujęciu rocznym jak i miesięcznym (odpowiednio: z 4,3 proc. do 4 proc. i z 0,2 proc. do -0,5 proc.). Dużym zaskoczeniem dla rynku była publikacja danych o wynagrodzeniach. Rynek spodziewał się, że tempo wzrostu płac wyniesie 4,3 proc. (r/r), podczas gdy dane faktyczne pokazały wartość 2,4 proc. Publikacje te pokazują, że w najbliższym czasie RPP nie musi obawiać się nasilenia płacowych źródeł presji inflacyjnej , a ewentualne wzrosty cen będą miały charakter egzogeniczny (np. wzrost cen żywności). Obecna sytuacja powinna skłonić RPP w stronę obniżki stóp procentowych, co naszym zdaniem może nastąpić w listopadzie.