W ciągu ostatnich sześciu lat firmy, w zarządach których była przynajmniej jedna kobieta, osiągały o 26 proc. lepsze wyniki niż przedsiębiorstwa zarządzane wyłącznie przez męskie zespoły – wynika z raportu Credit Suisse Research Institute.

To żywy dowód na to, że firmy niepotrzebnie unikają kobiet na menedżerskich stanowiskach. O tym, że w polskiej kadrze zarządzającej stanowią 30 proc., a średnio na świecie jedynie 21 proc., pisaliśmy w DGP 14 sierpnia. Tymczasem, jak wynika z analizy Credit Suisse, dzięki kobietom w zarządzie firmy uzyskują wyższy zwrot z kapitału (ROE).

– Średnie ROE firm zarządzanych przez przynajmniej jedną kobietę wyniosło 16 proc., o 4 pkt proc. więcej niż zwrot z kapitału osiągany przez spółki kierowane wyłącznie przez mężczyzn – napisali autorzy raportu.

Do tego w porównaniu z mężczyznami kobiety mają większą awersję do ryzyka. W efekcie współczynnik długu do kapitału w przedsiębiorstwach, które mają kobiety na najwyższych stanowiskach, jest o 0,2 pkt proc. niższy i wynosi 48 proc. Pomimo niższego finansowania zewnętrznego to właśnie takie firmy rosną szybciej. Średnio ich przychody zwiększają się o 14 proc. rocznie, gdy te wyłącznie z męskimi władzami zwiększają przychody o 10 proc.

W związku z tym, że inwestorzy najbardziej cenią te spółki, które się najszybciej rozwijają, to te, na których wynik mają wpływ kobiety, są wyżej wyceniane. Średni współczynnik ceny akcji do wartości księgowej (C/WK) wyniósł 2,4, gdy męskich 1,8.

Zdaniem badaczy z Credit Suisse Research Institute to zasługa zespołu cech, które posiadają panie. Np. empatii, która pomaga w odczytywaniu oczekiwań klientów, ale także jaśniejszego definiowania celów, lepszego monitoringu oraz coachingu, czyli indywidualnego podejścia w zarządzaniu do każdego pracownika i umiejętności zmotywowania.