W lipcu inflacja bazowa, czyli po wyłączeniu cen żywności i energii, w tym paliw, wyniosła 2,3 proc. – podał NBP. Była na tym samym poziomie co w czerwcu i to pomimo tego, że w tym czasie CPI spadła z 4,3 proc. do 4 proc.

– W lipcu CPI spadła, bo zarówno ceny paliw, jak i żywności były niższe. Dlatego po ich wyłączeniu inflacja bazowa pozostała bez zmian – tłumaczy Wojciech Matysiak, ekonomista Pekao SA.

Inflacja bazowa pozostała stabilna również dlatego, że równoważyły się wskaźniki wpływające na jej poziom. – Wzrosły ceny łączności, co jest efektem niskiej ubiegłorocznej bazy. Zwiększyły się także koszty rekreacji i kultury, co jest efektem wzrostu cen zagranicznych wycieczek spowodowanego serią upadków biur podróży. Za to nieznacznie spadł wskaźnik cen w większości pozostałych kategorii – wyjaśnia Łukasz Tarnawa, główny ekonomista BOŚ Banku.

Inflację bazową bank centralny wylicza co miesiąc, by lepiej zrozumieć, co i w jakim stopniu wpływa na ruch cen. To pozwala określić, w jakim stopniu inflacja jest trwała, a w jakim jest kształtowana przez krótkotrwałe skoki wywołane nieprzewidywalnymi czynnikami.

Ekonomiści podtrzymują ocenę, że w najbliższych miesiącach inflacja bazowa utrzyma się na podobnym poziomie co obecnie – po wyłączeniu cen żywności i energii może spaść co najwyżej do 2,2 proc. Wyraźniejszy spadek – do ok. 2 proc. – zacznie się w czwartym kwartale, by zejść poniżej tego poziomu w 2013 r.

– Przyspieszeniu spadku inflacji bazowej pod koniec tego roku sprzyjać będzie efekt wysokiej bazy z końca ubiegłego. Wtedy inflację podbiły ceny administrowane – opłaty za przedszkola i ceny leków refundowanych – mówi Łukasz Tarnawa. Na ograniczenie wzrostu cen, zdaniem Wojciecha Matysiaka, wpływać będzie także słabnący popyt oraz umocnienie złotego, które spowoduje spadek cen wyrobów z importu.

Dane o inflacji bazowej nie będą decydujące dla decyzji Rady Polityki Pieniężnej o momencie rozpoczęcia cyklu luzowania polityki monetarnej. Wciąż najistotniejsze pozostają dane świadczące o sytuacji w sferze realnej – rynku pracy, produkcji, sprzedaży detalicznej oraz bieżącej inflacji. A tu na razie nie widać wyraźnego pogorszenia. Dlatego w opinii ekonomistów optymistów seria obniżek stóp procentowych zacznie się najwcześniej w listopadzie, a ekonomistów pesymistów – w pierwszym kwartale 2013 r.