Ostatnio znów więcej się mówi o udziale PKO BP w fuzjach i przejęciach. Bank Pocztowy, OFE Polsat, OFE Warta. Zmiana podejścia?

Nasza strategia w podstawowej wersji nie zakłada rozwoju poprzez akwizycję, ale wzrost organiczny. Szukamy ciekawych okazji do wzmocnienia naszego biznesu i propozycja sojuszu strategicznego z Pocztą Polską, a także przejęcie zarządzania OFE Polsat wpisuje się w tę strategię. Obecnie bank jest gotowy do rozwoju również poprzez akwizycję. Nabraliśmy doświadczenia przy rozważaniu nabycia Banku Zachodniego czy też Banku Millennium.

BZ WBK kupił Santander, Millennium ostatecznie w ogóle nie był sprzedawany.

Nie musimy kupować aktywów za wygórowane ceny. Z dzisiejszej perspektywy widać, że i rok temu, i dwa lata temu to my mieliśmy rację. Obecnie uważamy, że sojusz strategiczny Banku PKO i Poczty Polskiej ma dużą wartość dla obu instytucji. Poczta koncentruje się na swoim podstawowym biznesie, jakim jest dystrybucja i logistyka, a Bank PKO na usługach finansowych. Większościowym akcjonariuszem obu instytucji jest Skarb Państwa, co jeszcze wzmacnia tę perspektywę współpracy.

Macie poparcie Skarbu Państwa dla propozycji współpracy z Pocztą?

Główny akcjonariusz obu instytucji widzi korzyści naszej propozycji i oczywiście ją popiera.

A jeśli chodzi o rynek emerytalny?

Każda ze spółek grupy powinna być liderem w swoim segmencie. Zależy nam na rozwoju posiadanego funduszu emerytalnego. Stąd oferta, którą złożyliśmy akcjonariuszom PTE Polsat. Warta nie została wystawiona na sprzedaż, więc nie możemy przeprowadzić jej wyceny.

W bankowości spodziewa się pan kolejnych dużych przejęć?

W ostatnich latach byliśmy świadkami istotnych transakcji. W 2010 r. BZ WBK zmienił właściciela. W 2011 r. Kredyt Bank. Spodziewam się, że w 2013 r., który będzie trudniejszy gospodarczo, może nawet dojść do kumulacji tendencji konsolidacyjnych w sektorze. Transakcji może być więcej.

Czy myślicie również o kupowaniu za granicą?

W strategii na lata 2010 – 2012 nie zakładaliśmy szczególnej aktywności akwizycyjnej, tak w Polsce, jak i za granicą. Między innymi dlatego, że nie mieliśmy potrzebnego know-how. To się jednak zmieniło i obecnie jesteśmy gotowi także do transakcji zagranicznych. Ale muszę zaznaczyć, że podchodzimy do tego wstrzemięźliwie, biorąc pod uwagę i obecną sytuację w gospodarce europejskiej, i to, że obecnie trzeba dbać o kapitał, bo możliwości pozyskania go są ograniczone.

Jakie kraje wchodzą w grę?

Potencjalnie interesujące są rynki sąsiednie, czyli Czechy, Słowacja, ale też Ukraina czy Węgry. Obecnie jednak nie prowadzimy żadnych rozmów.

Powiedział pan, że macie możliwości finansowe – ile możecie wydać na przejęcia?

Nie chciałbym mówić o konkretnych liczbach. Potencjalnie moglibyśmy na akwizycje przeznaczyć zatrzymany w banku zysk za 2011 r., środki z emisji długu czy też przyszły zysk za rok 2012. Teoretycznie możliwy jest także sojusz z innym podmiotem, np. PZU.

Porozmawiajmy o bieżących wynikach banku. Pewne zaskoczenie wzbudziło to, że mimo dużego zaangażowania w sektor budowlany nie stworzyliście w II kwartale dużych rezerw na takie kredyty?

Ta uwaga nie dotyczy naszego banku. Zawiązaliśmy rezerwę ogólną na ryzyko związane z branżą budowlaną, nie robiąc odpisów na poszczególne spółki, bo w odniesieniu do naszych klientów nie było wniosków o upadłość. Znane jest nasze zaangażowanie w Polimex-Mostostal, ale udało nam się przekonać pozostałych wierzycieli, że spółce warto dać szansę na restrukturyzację zadłużenia.

Ale przyzna pan, że problem budowlanki dla banków istnieje.

Ta branża jest istotnym elementem polskiego PKB i portfela sektora bankowego. Moim zdaniem istotne jest to, byśmy uniknęli paradoksu, który polega na tym, że branży grozi bankructwo w momencie, gdy realizowane są największe od lat projekty infrastrukturalne.

Jak mieliśmy go uniknąć?

Jest potrzebna inicjatywa, dzięki której regulacje dotyczące projektów infrastrukturalnych będą bardziej elastyczne. Jeśli nic nie zmienimy, to musimy się liczyć z dużymi wydatkami państwa, choćby na zasiłki dla osób zwalnianych przez firmy budowlane.

Pan wyjdzie z jakimś pomysłem?

Warto zorganizować okrągły stół w sprawie sytuacji w budownictwie. Konkretne propozycje mogłyby wyjść od organizacji pracodawców.

PKO BP ma duży portfel kredytów dla małych i średnich przedsiębiorstw. Jak wygląda jakość tych należności przy obecnym spowolnieniu w gospodarce?

Sektor MSP jest najbardziej wrażliwy na wahania koniunktury, bo jego bufor płynnościowy i kapitałowy jest bardzo mały, a dla małej firmy nawet utrata jednego klienta może być dużym problemem. Pogarszanie się jakości tego portfela jest więc widoczne już od jakiegoś czasu. I nie dotyczy tylko PKO. Wydaje mi się, że warto rozważyć wprowadzenie uelastycznienia płatności danin publicznych przez sektor MSP, aby w czasach spowolnienia gospodarczego nieco ulżyć przedsiębiorcom.

Skoro mowa o kłopotliwych kredytach. Niedawno głośno było o tym, że PKO BP chce, by spłacający kredyty mieszkaniowe, których wartość przekracza wartość zabezpieczenia, „doubezpieczyli” je. Od ilu klientów tego wymagacie?

Z rekomendacji KNF wynika obowiązek bieżącego monitorowania wartości zabezpieczeń hipotecznych, co stanowi element zarządzania ryzykiem banku, który musi dbać o powierzone oszczędności. W przypadku PKO sprawa ma charakter marginalny i dotyczy mniej niż 1 proc. portfela kredytów. Szukamy wspólnie z klientem najlepszego rozwiązania pozwalającego na obniżenie wskaźnika zadłużenia względem wartości zabezpieczenia. A kredytobiorcy nie muszą wykupować dodatkowego ubezpieczenia, ale np. przedstawić operat szacunkowy, z którego wynika, że na skutek ich inwestycji, np. wykończenia domu, wartość nieruchomości wzrosła.