W czwartek pod dokumentem podpisali się też przedstawiciele firm oraz organizacji gospodarczych sektorów energetyki, telekomunikacji oraz transportu kolejowego. Chcą wspólnie przeciwdziałać kradzieżom i niszczeniu infrastruktury, m.in. poprzez poprawę współpracy instytucji publicznych, organów ścigania oraz wymiaru sprawiedliwości.

Zdaniem prezes Urzędu Komunikacji Elektronicznej Magdaleny Gaj, w branży telekomunikacyjnej największym problemem są kradzieże kabli miedzianych. "Ceny miedzi z roku na rok wzrastają. Przestępcy kradną kable, bo z ich sprzedaży osiągają największe zyski" - powiedziała w czwartek. Dodała, że przy okazji kradzieży niszczone są też kable światłowodowe. "Ich kradzież nic nie daje złodziejom. Są jednak niszczone, bo złodzieje nie wiedzą, czy w kablu znajduje się światłowód, czy miedź" - wyjaśniła.

Wiceprezes TP Piotr Muszyński powiedział PAP, że firma traci rocznie ok. 80 mln zł w związku z kradzieżami infrastruktury telekomunikacyjnej. "Straty są gigantyczne. (...)To nie tylko kwestia kupienia nowego kabla i zainstalowania go; to także brak dostępu do naszych usług przez kilka dni. Klientom płacimy z tego tytułu odszkodowania" - wyjaśnił. On również podkreśla, że liczba kradzieży wzrasta, bo ceny miedzi są wysokie.

"Problemem jest to, że te kradzieże stały się działalnością zorganizowaną. Na Śląsku, czy w regionach północnej Polski działają zorganizowane grupy przestępcze. Mają samochody z wyciętymi otworami w podłodze, które ustawiają nad studzienkami. Wybijają te studzienki młotami pneumatycznymi, w samochodach mają zainstalowane wyciągarki elektryczne, którymi wyciągają ze studzienek kable. Samochody mają fałszywe rejestracje. To specjaliści" - wyjaśnił Muszyński.

W efekcie kradzieży kabli telekomunikacyjnych tylko w 2011 roku zostało pozbawionych łączności ponad 608 tys. odbiorców, w tym 2,7 tys. tzw. użytkowników specjalnych (służby ratunkowe, ochrona zdrowia, oświata).

Problem dotyczy także energetyki. "Kradzieże i dewastacje infrastruktury energetycznej stwarzają niebezpieczeństwo dla zdrowia i życia ludzi, powodują przerwy w dostawach energii oraz zwiększają koszty funkcjonowania przedsiębiorstw energetycznych, które później wpływają na wysokość rachunków. W roku 2010 koszt odtworzenia infrastruktury elektroenergetycznej wyniósł 10 mln zł, w roku 2011 było to już 18 mln zł" - powiedział podczas podpisania memorandum prezes URE Marek Woszczyk.

Zdaniem Woszczyka, memorandum ma służyć budowaniu odpowiednich postaw społecznych. "Wszystko zaczyna się w naszych głowach, w głowie przeciętnego Kowalskiego, który widząc, że ktoś dopuszcza się kradzieży, powinien reagować szybko. Takie postawy chcemy promować" - powiedział PAP.

Kradzieże i niszczenie infrastruktury to także problem transportu kolejowego. W roku 2010 opóźnienia pociągów pasażerskich spowodowane kradzieżami oraz dewastacjami infrastruktury kolejowej wyniosły 107 tys. 729 minut (blisko 1,8 tysiąca godzin, czyli niemal 75 dni). Natomiast w 2011 roku było to 176 tys. 685 minut (blisko 3 tysiące godzin, czyli ponad 122 dni).

"Mam wielką satysfakcję, uczestnicząc w tej inicjatywie, która może przyczynić się do ograniczenia dużych strat gospodarczych, oraz - co dla Urzędu Transportu Kolejowego ma znaczenie największe - do podniesienia bezpieczeństwa podróżujących koleją" - podkreślił prezes UTK Krzysztof Dyl.

Poparcie dla tej inicjatywy zadeklarował już Komendant Główny Policji, który zobowiązał komendantów wojewódzkich policji do objęcia szczególnym nadzorem wszystkich spraw związanych z kradzieżą i dewastacją infrastruktury.

Sygnatariusze w harmonogramie kampanii zaplanowali spotkania i konsultacje z przedstawicielami wymiaru sprawiedliwości oraz organów ścigania, podczas których najważniejsze będzie doskonalenie procedur i metod działania. Mają one zminimalizować negatywne skutki tego zjawiska - skutecznie wykrywać i karać sprawców.