Dwa banki zdecydowały w ciągu ostatnich dni o zwiększeniu oprocentowania produktów depozytowych. W czwartek o wprowadzeniu do oferty EkoLokaty poinformował Bank Ochrony Środowiska. Półroczny depozyt, którego minimalna kwota to tysiąc złotych, gwarantuje odsetki na poziomie 6,2 proc. w skali roku. Dotychczas najwyżej oprocentowanym 6-miesięcznym depozytem w BOŚ była lokata internetowa dająca 4,8 proc. zysku w skali roku.

– Co roku przeprowadzamy przynajmniej jedną kampanię promującą depozyty. Uznaliśmy, że teraz będzie najlepszy moment na taką akcję, bo większość naszej konkurencji koncentruje się obecnie na sprzedaży kredytów gotówkowych – wyjaśnia Piotr Lemberg, rzecznik BOŚ.

Wcześniej o zwiększeniu oprocentowania zdecydował BGŻ Optima. Lokatę Bezkarną z okresem zapadalności wynoszącym 3 miesiące zastąpiono nowym produktem, dającym zarobić 6,5 proc. Z kolei półroczna Lokata Elastyczna ma dziś odsetki 6,2 proc. w skali roku, wcześniej były one równe 6 proc.

Propozycja obu banków jest lepsza od rynkowej średniej. Z danych pośrednika finansowego Open Finance wynika, że przeciętne oprocentowanie depozytów trzymiesięcznych na początku sierpnia tego roku wynosiło 4,79 proc., a półrocznych – 4,91 proc.

Spodziewać się można, że oba banki będą jednak wyjątkami w branży, bo większość – zwłaszcza duże instytucje – nie zamierza w najbliższym czasie uatrakcyjniać oferty. – PKO BP nie planuje w tej chwili zmiany w oprocentowaniu lokat – usłyszeliśmy w biurze prasowym tej instytucji. Podobne deklaracje otrzymaliśmy m.in. od Banku Pekao, BRE Banku (którego częściami są mBank i MultiBank) czy ING Banku Śląskiego. Ten ostatni zdecydował nawet przed miesiącem o obniżeniu oprocentowania niektórych depozytów o 0,25 pkt proc.

Niekorzystny trend dla oszczędzających pokazują już statystyki. Open Finance podaje, że od stycznia średnie oprocentowanie depozytów trzymiesięcznych spadło o 0,28 pkt proc., a półrocznych – o 0,26 pkt proc.

Wiele wskazuje na to, że spodziewanej w tym roku wojny depozytowej nie było i nie będzie. Eksperci podkreślają, że udaje się jej unikać dzięki temu, że pieniędzy trzymanych na lokatach jednodniowych klienci nie wycofali gremialnie z banków po zmianie w przepisach i likwidacji luki w podatku Belki.

Z drugiej strony nie zanosi się w najbliższym czasie na spektakularny wzrost zainteresowania kredytami, więc pieniądze na ten cel nie są bankom po prostu potrzebne. Na korzyść banków przemawia także umocnienie złotego, które zmniejsza w bilansach wartość kredytów walutowych, jakie mają w portfelu. Nie trzeba szukać dodatkowych źródeł ich finansowania.