Centrum obsługi telefonicznej Standard Chartered Bank w Kuala Lumpur, jednego z największych międzynarodowych banków w Malezji. Na stołach biało-czerwone chorągiewki i kwiaty. Na ścianie ręcznie wyrysowana mapa Polski z zaznaczonymi głównymi miastami i kilka wyrazów w naszym języku. W tle muzyka Chopina. W takiej scenerii pracownicy banku witali w czerwcu nową szefową Sonię Wędrychowicz-Horbatowską.

– Byłam tym kompletnie zaskoczona. Pracownicy SCB musieli włożyć w takie powitanie sporo pracy. Ale mieli łatwiej o tyle, że akurat było Euro 2012, a Malezyjczycy są zakochani w piłce nożnej i o Polsce było mnóstwo programów w ich telewizji – mówi nowa szefowa detalu w SCB.

Wędrychowicz-Horbatowska jest jednym z około stu Polaków pracujących oficjalnie w Malezji. Większość z nich to zrekrutowani przez międzynarodowe firmy headhunterskie menedżerowie zatrudnieni na stanowiskach w zagranicznych korporacjach.

W podobny sposób do Malezji trafiła też Wędrychowicz-Horbatowska. Opowiada, że kilkanaście lat pracowała już w polskim banku należącym do amerykańskiej Citigroup i miała świadomość, że dużo więcej tu nie osiągnie. Pasjonują ją za to podróże i odkrywanie nowych krajów. Gdy dostała propozycję objęcia ważnego stanowiska w azjatyckim banku, nie zastanawiała się ani przez moment. Zwłaszcza że zaproponowane warunki pracy były o niebo lepsze od tego, do czego przyzwyczajona była w Polsce (w ub.r. zarobiła w Handlowym 1,8 mln zł).

– Za pieniądze zarezerwowane przez pracodawcę na wynajem mieszkania zdołałam znaleźć 400-metrowy apartament na 41. piętrze wieżowca w Kuala Lumpur. Służbowy samochód z kierowcą dostępny non stop, możliwość ściągnięcia rodziny, opłacona amerykańska szkoła dla dzieci, o pensji nie wspominając. To była propozycja nie do odrzucenia – zapewnia nas podczas ostatniej wizyty w Polsce. Również rodzina dała się szybko przekonać do opuszczenia kraju. Choć nie obyło się bez poświęceń. Mąż przerwał karierę w jednym z wydawnictw, a starszy 13-letni syn – musiał pozostawić w kraju wielu znajomych.

Idealna kandydatka

Sonia Wędrychowicz-Horbatowska karierę zawodową rozpoczęła na początku lat 90., gdy po ukończeniu drugiego roku handlu zagranicznego na warszawskiej SGPiS (obecnie Szkoła Główna Handlowa) została asystentką w zespole, który doradzał Leszkowi Balcerowiczowi w przygotowaniu planu prywatyzacji przedsiębiorstw państwowych. Na studiach wyjeżdżała na liczne stypendia, m.in. do USA, Kanady i Wielkiej Brytanii, gdzie miała okazję spotykać ludzi z czołowych instytucji finansowych.

W Citibanku znalazła się w 1994 r., w dziale bankowości transakcyjnej. Wspinała się po szczeblach kariery, by w 2003 r. objąć stanowisko szefa departamentu zarządzania środkami finansowymi i finansowania handlu. W 2006 r. awansowała na wiceprezesa Banku Handlowego, przejmując jednocześnie nadzór nad pionem bankowości detalicznej. Teraz przed nową szefową detalu malezyjskiego oddziału SCB poważne wyzwania.

Choć mówi się, że azjatyckie kraje, takie jak Chiny, Indie czy właśnie Malezja nie odczują specjalnie kryzysu, z jakim mamy dziś do czynienia w Europie, nadzory finansowe tamtych państw dmuchają na zimne i wprowadzają rekomendacje, które mają zapobiegać nadmiernemu zadłużaniu się obywateli. W tej sytuacji zarządy banków muszą sobie jakoś radzić z wymogami akcjonariuszy, którzy żądają poprawy wyników i wzrostu biznesu. To właśnie dlatego na szefową detalu rada nadzorcza SCB wybrała Sonię Wędrychowicz-Horbatowską. Jak mówił Osman Morad, szef malezyjskiego banku, w jednym z lokalnych dzienników, Wędrychowicz-Horbatowska ma doświadczenie w zarządzaniu bankowością detaliczną w kryzysie, jest więc idealną kandydatką do tego, by w takich warunkach przestawić detal SCB na nowe tory.

Nie brak podobieństw

Po krótkim jak na razie pobycie w Malezji Wędrychowicz-Horbatowska dostrzega wiele podobieństw między tym krajem i Polską. – W stolicy mieszka mniej więcej tyle samo ludzi co w Warszawie, zamożność społeczeństwa jest podobna, nawet przelicznik miejscowej waluty na złote jest prawie jeden do jednego, więc kiedy kupuję coś w sklepie, to od razu wiem, ile to będzie w złotych – żartuje. Ale podobnie wyglądają też rekomendacje, jakie malezyjski nadzór bankowy kieruje do zarządów banków. – To, że przerabiałam to w Handlowym kilka czy kilkanaście miesięcy temu, bardzo pomaga mi w pracy. Łatwiej mi przewidzieć, co może się stać, i odpowiednio przygotować na to swój bank – uważa Wędrychowicz-Horbatowska.

Na razie nie wie jeszcze, czy, a jeżeli tak, to kiedy wróci do Polski. Kontrakt z SCB ma podpisany na trzy lata. Ale jest przekonana, że zostanie w Malezji dłużej, bo od rządu dostała możliwość pracy w tym kraju przez 10 lat bez konieczności ubiegania się o pozwolenie na pracę. Ma zamiar z tego skorzystać.