W ciągu ostatnich 5 dni wspólna waluta umocniła się w względem wszystkich walut państw G10 (z wyjątkiem szwajcarskiego franka). Eurodolar tydzień zaczynał od 1,2330 po czym powędrował na północ zatrzymując się w okolicach 1,25. Mimo tego że w środę i w czwartek wskaźnik RSI obliczany dla interwału godzinowego przekraczał 70 pkt. to kurs EUR/USD nadal rósł i pokonał już poziom 1,2578 (76,4 proc. zniesienia Fibonacciego spadków z czerwca i lipca. Głównymi czynnikami ruchów wzrostowych w tym tygodniu były zapowiedzi o skupie aktywów przez Europejski Bank Centralny i gołębie minutes z ostatniego posiedzenia FOMC. 

Na początku tygodnia w mediach ukazała się wiadomość, że ECB może rozpocząć nielimitowany zakup obligacji skarbowych peryferyjnych krajów strefy euro. Przedsięwzięcie to zostało ogłoszone przez prezesa ECB Mario Draghiego, który zwiększył oczekiwania inwestorów przed ostatnim posiedzeniem Rady Prezesów ECB. Jak wiadomo jego obietnice nie zostały spełnione. Również tym razem rynek uwierzył w to, że europejskie władze monetarne zdecydują się z większą determinacją przeciwdziałać wzrostom rentowności obligacji. Znaczenia tym słowom dodaje fakt, że członek Rady Presów Jörg Asmussen poparł plany Draghiego (ostatnie obietnice nie znalazły poparcia innych członków). Innym wydarzeniem, które pomogło europejskiej walucie była udana aukcja hiszpańskich bonów skarbowych. Hiszpańskie Ministerstwo Finansów sprzedało 12-miesięczne bony skarbowe o wartości 3,5 mld euro (uzyskana rentowność 3,07 proc. wobec 3,90 proc.) oraz 18-mieisęczne bony na kwotę 1 mld euro (rentowność 3,34 proc., poprzednio 4,24 proc.). Następna emisja odbędzie się w najbliższy wtorek, a jej przedmiotem będą 3 i 6-miesięczne bony skarbowe. Uzyskane oprocentowanie będzie wypadkową tego czy utrzyma się optymistyczny nastrój inwestorów i przekonanie, że ECB faktycznie postanowi działać oraz tego czy poszczególne regiony w Hiszpanii osiągną kompromis z rządem centralnym w sprawie reformy finansów publicznych (niektóre z nich zamierzają bojkotować działania premiera Mariano Rajoya).

Drugim ważny wydarzeniem tego tygodnia była publikacja minutes z ostatniego posiedzenia FOMC. Mimo że nie zmieniły one dotychczasowej retoryki komitetu, to i tak były bardziej gołębie od poprzednich. Amerykańskie władze monetarne podkreślają, że ewentualne luzowanie ilościowe jest uzależnione od danych makroekonomicznych, a te w ostatnim czasie pozytywnie zaskakują. Zmniejszył się deficyt salda bilansu handlowego (do 43 mld dolarów), wzrosła dynamika sprzedaży detalicznej i produkcji przemysłowej, lepszy odczyt zanotował indeks PMI oraz znacznie przyspieszyła dynamika zamówień na dobra trwałe. Naszym zdaniem tak dobre dane powodują, że zmniejszają się szanse na QE3. Podobnego zdania jest członek FOMC i prezes Fed w St. Louis James Bullard, który wczoraj przypomniał, że w ciągu 20 dni minutki mocno się zdezaktualizowały. Na rozwój wydarzeń należy czekać do wrześnie, wtedy zostaną również uaktualnione projekcje zmiennych makroekonomicznych, na bazie których członkowie FOMC podejmują decyzje. 

Złoty nadal stabilny

Złoty osłabił się w stosunku do dolara do 4,10, podczas gdy kurs USD/PLN pozostaje względnie stabilny (obecnie 3,28). Na złotego jak zawsze pozytywnie wpłynęły dobre nastroje inwestorów, co przełożyło się na spadek awersji do ryzyka. W ciągu tygodnia z-spread dla 10-letnich obligacji spadł z 39,84 do 37,99 pb. Dane opublikowane w tym tygodniu nie pozwalają wyciągnąć jednoznacznych wniosków co do kondycji gospodarki. Co prawda dość dobrze wypadła produkcja przemysłowa (5,5 r/r), jednak stopa bezrobocia spadła do zaledwie 12,3 proc. co oznacz, że wizja 13 proc. bezrobocia na koniec roku wydaje się bardzo realna.