Prokuratura Okręgowa w Gdańsku, prowadząca śledztwo w sprawie domniemanej piramidy finansowej, przyjęła zawiadomienia o podejrzeniu popełnienia przestępstwa od niemal 2 tys. osób.

 – Ich roszczenia względem firmy Marcina P. opiewają na 126,5 mln zł – mówi Wojciech Szelągowski z gdańskiej prokuratury. Oznacza to, że każdy z poszkodowanych powierzył Amber Gold średnio ponad 63 tys. zł.

Prokuratura analizuje teraz dokumentację zabezpieczoną przez Agencję Bezpieczeństwa Wewnętrznego podczas przeszukania w gdańskiej siedzibie firmy. Przyznaje też, że sprawdza zagraniczne wątki sprawy, m.in. to, czy Amber Gold – jak zapewniał na początku sierpnia Marcin P. – rzeczywiście ma złoto zdeponowane w skarbcach w Szwajcarii. Nie ustalono jeszcze dokładnej wartości już zabezpieczonych kruszców, jakie ABW znalazła w sejfach firmy. Ale sugerując się obecnymi notowaniami na światowych giełdach, można przyjąć że 57 kg znalezionego złota warte jest ok. 11 mln zł. Oznacza to, że roszczenia klientów, którzy inwestowali za pośrednictwem Amber Gold w złoto, są przynajmniej dziesięciokrotnie wyższe niż wartość znalezionych kruszców.

Tymczasem żadnych nieprawidłowości w umowach gdańskiej firmy zawieranych z klientami nie dopatrzył się Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów. Od listopada 2011 r. badał materiały reklamowe Amber Gold i porównywał je ze wzorami umów stosowanymi przez spółkę.

– Przekaz reklamowy był w pełni odzwierciedlony w treści umów, a te, do momentu pojawienia się problemów finansowych spółki, były przez nią konsekwentnie wykonywane – twierdzi UOKiK.