Prezydent Hollande musi się w końcu zmierzyć z problemem, jakim jest gospodarka. Przypuszczalnie wzrośnie bezrobocie, gdyż duże przedsiębiorstwa, które odroczyły zwolnienia na okres powyborczy, teraz zaczną redukować etaty. Najnowsze dane pokazują, że wskaźniki wzrostu gospodarczego od dziewięciu miesięcy stoją w miejscu, a roczna dynamika PKB może być niższa, niż przyjęto w oficjalnych prognozach. Rząd prawdopodobnie będzie więc musiał znaleźć pokrycie dla jeszcze większego deficytu finansów publicznych niż ten szacowany wcześniej na 33 miliardy euro.

Hollande już podjął działania mające na celu zwiększenie ciężarów podatkowych dla osób najbogatszych, które obiecał swoim zwolennikom podczas kampanii wyborczej. Uczynił także populistyczne gesty w rodzaju obietnicy stworzenia większej liczby etatów dla nauczycieli i utrzymania stabilnego poziomu zatrudnienia w sektorze publicznym. Miały one podkreślić znaczenie tych leżących mu na sercu kwestii, ale ograniczą możliwości osiągnięcia zamierzonych celów fiskalnych.

Teraz, bez względu na obawy o notowania w sondażach, Hollande nie będzie mógł już unikać trudnych decyzji. Rynki oczekują od niego, by w przyszłym miesiącu przedstawił szczegółowy program cięć wydatków budżetowych i podwyżek podatków. Hollande dotąd celowo wypowiadał się niejasno na ten temat albo unikał odpowiedzi.

Francja w najbliższym czasie nie będzie stała w obliczu walki z kryzysem fiskalnym. Co więcej, obecnie koszty obsługi jej długu publicznego są najniższe od chwili wprowadzenia euro. Jednakże wyborcy i inwestorzy czekają na przedstawienie długoterminowej strategii mającej na celu zreformowanie państwa i uczynienie francuskiego modelu polityki społecznej tworem zrównoważonym ekonomicznie. Prezydent musi także wprowadzić reformy zwiększające konkurencyjność sektora prywatnego.

Będzie to wyzwanie trudne z politycznego punktu widzenia. Hollande wspierany na razie przez swoją partię cieszy się jednak poparciem parlamentarnej większości. Dialog społeczny w budowaniu konsensusu w sprawie reform jest konieczny, ale nie może być pretekstem do uchylania się od ich wdrażania. Francja potrzebuje prezydenta, który będzie dążył do zabezpieczenia jej przyszłości gospodarczej i utrzymania wpływów w strefie euro. Nadszedł czas na porzucenie ciągłego kreowania się na „pana normalnego” i stawienie czoła konieczności bycia „panem niepopularnym”.