Produkt Krajowy Brutto (PKB) wzrósł w II kwartale 2012 roku o 2,4 proc. rok do roku - podał w czwartek Główny Urząd Statystyczny. W I kwartale 2012 roku PKB podniósł się o 3,5 proc.

Tak słabych wyników polskiej gospodarki nie spodziewała się żadna instytucja finansowa ankietowana przez Bloomberga. Ze średniej prognozy analityków wynikało, że PKB Polski wzrośnie w II kwartale o 2,9 proc. Takie same oczekiwania podzielali przedstawiciele Ministerstwa Gospodarki i Narodowego Banku Polskiego. Najbardziej optymistyczny w prognozach okazał się Bank Gospodarki Żywnościowej (3,3 proc.), najniższego wzrostu PKB oczekiwali ekonomiści KUKE i Banku Zachodniego (2,6 proc.).

"Na spowolnienie tempa wzrostu PKB wpłynęło osłabienie dynamiki spożycia ogółem oraz spadek akumulacji, a w rezultacie - obniżenie o 0,2 proc. popytu krajowego w skali roku (po raz pierwszy od III kwartału 2009 r.). Wpływ popytu krajowego na wzrost PKB był negatywny i wyniósł -0,2 pkt proc., w tym – wpływ spożycia ogółem wyniósł +0,9 pkt proc. (wyłącznie w związku ze wzrostem spożycia indywidualnego, przy neutralnym wpływie spożycia publicznego)" - napisał GUS w komunikacie.

Mamy bardzo poważny problem

"Nie spodziewałam się, że wyniki będą tak złe, to jazda w dół bez trzymanki. Mamy bardzo poważny problem - spożycie indywidualne spadło do poziomów, których nie notowaliśmy nawet w najtrudniejszym okresie 2009 r." - mówi główna ekonomistka PKPP Lewiatan Małgorzata Starczewska-Krzysztoszek.

Jak zaznacza Starczewska-Krzysztoszek dane sygnalizują ewidentny spadek inwestycji. "Jedyne co nas trzyma przy życiu to eksport, choć nawet tu dynamika spadła, ale biorąc pod uwagę to, co dzieje się w Europie u naszych głównych partnerów, to chylę czoła przed eksporterami, którzy całkiem nieźle sobie radzą na tym coraz trudniejszym rynku. To, że gospodarka słabnie widać także po malejącym imporcie" - mówi ekonomistka.

Mniej zaskoczony danymi GUS jest członek Rady Gospodarczej przy premierze i główny ekonomista PwC prof. Witold Orłowski. "Niższy wzrost PKB świadczy o tym, że gospodarka wyraźnie spowalnia. Niepokojące są spadki inwestycji, tym bardziej, że druga połowa roku może wyglądać jeszcze gorzej. Póki co dobrze trzyma się wzrost eksportu i to może być pocieszające. Chciałbym podkreślić, że w tych wynikach nie ma nic dramatycznego, to jest po prostu reakcja polskiej gospodarki na stopniowo rozwijającą się recesję w Europie" - mówi Orłowski.

>>> Czytaj też: Złoty przestraszył się danych o PKB, ale jest coś, czego boi się jeszcze bardziej

Polska rośnie najwolniej od 2009 roku

Zgodnie z najnowszymi szacunkami, w całym 2012 r. polska gospodarka będzie się rozwijać w tempie 2,7 proc. – najwolniej od 2009 r. Trzy lata temu, jako jedyna gospodarka w UE, Polska uniknęła recesji.

Zdaniem analityków, na słabnącą koniunkturę w Polsce ma wpływ silne powiązanie gospodarki z rynkiem eurostrefy. Towary sprzedawane na rynek 17 państw unii walutowej odpowiadają za ponad połowę eksportu Polski.

Zatrudnienie w sektorze polskich przedsiębiorstw przestało rosnąć w lipcu. To najgorsze dane od 25 miesięcy. Od dwóch lat stopa bezrobocia utrzymuje się w przedziale 11,4 -13,5 proc., nic nie wskazuje na to, żeby sytuacja poprawiła się w 2013 r.

Mniej nowych miejsc pracy i coraz mniejsza dynamika wzrostu wynagrodzeń będzie ograniczać wydatki konsumentów, które stanowią 60 proc. PKB. Ryzyko zewnętrzne i rosnące koszty zaciągania kredytów będą jednocześnie zniechęcać firmy do nowych inwestycji – uważa Soroczyński z KUKE.

>>> Czytaj też: Big Mac przemówił: złotówka się osłabi

Stopy procentowe muszą spaść

Od 2009 r. banki centralne na świecie masowo tną stopy procentowe aby uniknąć spowolnienia gospodarczego, tymczasem Narodowy Bank Polski (NBP) zdecydował się w maju na podniesienie głównej stopy procentowej do 4,75 proc.

„Niektórzy członkowie Rady rzeczywiście mówią o potrzebie obniżenia stóp, niektórzy mówią, że jest na to jeszcze za wcześnie, ale na pewno nastawienie zmieniło się w porównaniu do tego, które było kilka miesięcy temu" – mówił we wtorek Marek Belka w wywiadzie dla Radia PiN.

“Nasze główne rynki eksportowe utknęły w stagnacji, inwestorzy są bombardowani złymi informacjami więc nasza gospodarka musi zwolnić” – powiedział Belka.

„Mogę mieć tylko nadzieję, że dane te staną się ostatecznym wezwaniem do obniżki stóp procentowych. Luzowanie polityki monetarnej nie może być przekładane ani chwili dłużej” – mówi Piotr Soroczyński, główny ekonomista KUKE.

Podobnego zdania jest Konrad Ryczko, analityk DM BOŚ. „Odczyt poniżej prognoz stanowi mocny argument dla gołębiej frakcji w RPP, tym bardziej, iż podczas ostatniego posiedzenia złożone zostały dwa wnioski o obniżenie kosztu kredytu (odpowiednio o 50pb. i 25pb.). Najbardziej realnym scenariuszem wydaje się jednak obecnie złagodzenie retoryki RPP we wrześniu i rozpoczęcie cyklu obniżek stóp na jesieni lub tuż po nowym roku” – pisze Ryczko w komentarzu.