W II kwartale 2012 roku wzrósł on jedynie o 2,4% w relacji rocznej, po tym gdy jeszcze w I kwartale wzrost ten sięgnął 3,5%. To nie tylko najgorsze dane od trzech lat, ale też wynik znacząco niższy od rynkowych prognoz. Konsensus kształtował się na poziomie 2,9% R/R. Takie też były nasze oczekiwania.

Wyniki II kwartału każą zweryfikować w dół oczekiwania odnośnie dynamiki wzrostu w kolejnych kwartałach. Pośrednio potwierdził to sam GUS informując, że „tendencje wzrostowe w polskiej gospodarce w III i IV kwartale utrzymają się, ale tempo wzrostu PKB może być nieco wolniejsze niż w II kwartale”.

Znacząco niższy od oczekiwań wzrost gospodarczy stanowi potwierdzenie, że polska gospodarka mocno hamuje. To zaś powinno zmusić RPP do szybkiego przedefiniowania swojej polityki w kierunku obniżek stóp procentowych. Obecnie nikt nie może już mieć najmniejszych wątpliwości, że majowa podwyżka kosztu pieniądza o 25 punktów bazowych była błędem i trzeba jak najszybciej stopy obniżać. Mając na uwadze, że Marek Belka we wtorek wykluczył wrzesień jako termin możliwego cięcia zakładamy, że dojdzie do niego w październiku lub listopadzie. Po danych o PKB z naciskiem na tę pierwszą datę. O tym, czy faktycznie będzie to październik przekonamy się już w najbliższą środę, po wrześniowym posiedzeniu Rady.

Polska waluta zareagowała osłabieniem na słaby odczyt PKB. Kurs EUR/PLN wzrósł z 4,1747 zł do 4,1957 zł, a USD/PLN z 3,3257 zł do 3,3425 zł. W kontekście opublikowanych danych i zmiany oczekiwań odnośnie kształtowania się kosztu pieniądza w Polsce, wczorajsza gwałtowna wyprzedaż złotego nie wygląda już jak zwykła realizacja zysków, po trwającym od czerwca jego umocnieniu. Sytuacja techniczna na wykresach EUR/PLN i USD/PLN wskazuje na możliwość dalszego osłabienia. Dla euro celem jest opór w okolicach 4,22 zł (lokalny szczyt z 24 lipca). Dolar po pokonaniu strefy oporu 3,32-3,34 zł może podrożeć nawet do 3,41 zł.