„Wyraźne osłabienie na EUR/PLN było jedynie kwestią czasu, ale jeszcze na początku tego tygodnia nie było jasne, czy to kwestia dni, tygodni czy może nawet miesiąca lub dwóch, szczególnie że czwartkowy i piątkowy ruch w kierunku 4,11 okazał się nieco przedwczesny. Tymczasem wyprzedaż stała się faktem już teraz. Napędzają ją słabe dane z polskiej gospodarki" – wskazuje Adam Witczak z FMCM.

Dynamika PKB ukształtowała się w ostatnim kwartale na poziomie 2,4 proc. r/r, choć spodziewano się 2,9 proc. r/r, przy czym poprzedni odczyt wyniósł 3,5 proc. r/r.
„Ewentualne nadzieje rozwiał prezes GUS Janusz Witkowski, ogłaszając, że nie ma podstaw, by sądzić, że wzrost przyspieszy w dalszej części roku. Wagę spowolnienia gospodarczego podkreśliła również Elżbieta Chojna-Duch z RPP (znana 'gołębica'), dodając, że zasadna wydaje się dyskusja nad obniżkami stóp procentowych" – dodał Witczak.

Zauważył, że spadek wartości złotego wyprowadził dziś wykres aż do poziomu 4,20. Na USD/PLN szczytem były okolice 3,35.

„Ok. godziny 16:00 notujemy nieco niższe kursy: 4,19 na EUR/PLN oraz 3,34 na USD/PLN. Wątpliwe jednak, by chodziło tu o wyraźniejsze powstrzymanie deprecjacji waluty z orłem białym. To jednak raczej naturalna podczas wzrostów korekta. Ważniejsze wsparcia na USD/PLN to 3,3270, 3,32. Poziomy oporu to 3,35, 3,3620 i 3,3750. Wsparciem na EUR/PLN jest linia 4,1650, niżej 4,1440 i 4,1250, u góry widzimy natomiast opór na liniach 4,20, 4,2150, 4,25" – skonkludował analityk FMCM.

W czwartek, ok. godz. 16:30 jedno euro kosztowało 4,1950 zł, a dolar 3,3471 zł. Euro/dolar kwotowany był na 1,2530.