Starzenie się społeczeństw jest obserwowane od wielu lat na całym świecie. W Europie problem dotyka szczególnie kraje nordyckie, które próbują rekompensować deficyt na rynku pracy wysokim wiekiem przechodzenia na emeryturę. Ekonomiści FOR alarmują - podobną sytuację niedługo będziemy w Polsce.

„W celu zapewnienia stabilności finansowania wypłat emerytur oraz stabilnego długookresowego wzrostu gospodarczego konieczne jest zwiększanie liczby osób pracujących w gospodarce” – napisali analitycy Forum Rozwoju Obywatelskiego w publikacji pt. „Nordycki welfare state”.

Według nich można to osiągnąć poprzez podwyższanie ustawowego minimalnego wieku emerytalnego do poziomu 68-69 lat oraz wydłużenia możliwości pozostawania aktywnym zawodowo (rezygnacja z wcześniejszych emerytur).

Ostatnia nowelizacja reformy emerytalnej, która wzbudziła w Polsce niemałe kontrowersje, przewiduje wydłużenie i zrównanie wieku emerytalnego do 67 roku życia dla kobiet i mężczyzn.

>>> Czytaj też: Pozbądźmy się mitów: przyszłość gospodarki jest w rękach 60-latków

Bomba demograficzna groźniejsza niż w krajach nordyckich

Polskie społeczeństwo coraz bardziej zaczyna przypominać starzejące się kraje nordyckie. Z tym, że sytuacja demograficzna w Polsce jest i będzie gorsza niż w wielu krajach, określanych jako społeczeństwa „stare” demograficznie – pisze FOR w raporcie.

Dlaczego? Ponieważ kobiety i mężczyźni w krajach północnej Europy żyją dłużej. W Polsce oczekiwana długość życia dla kobiet to 80 lat i 72 lata w przypadku mężczyzn. To o kilka lat mniej niż w krajach nordyckich.

Przy tym, według prognoz FOR, sytuacja pogorszy się jeszcze bardziej w ciągu najbliższych kilku dekad z powodu postępującego starzenia się społeczeństwa. O ile współczynnik obciążenia demograficznego osobami starszymi wynosi w Polsce ok. 19 proc. to w 2060 roku zwiększy się do 65 proc., jeśli utrzyma się obecny trend. Według danych z 2010 roku największy był w Szwecji i Finlandii, gdzie wynosił kolejno 28 i 26 proc.

W krajach nordyckich, uważanych często za wzór państw opiekuńczych, wiek przechodzenia na emeryturę jest stosunkowo wysoki. W większości z nich (poza Islandią i Norwegią) minimalny wiek emerytalny jest mniejszy niż 67 lat. Trzeba jednak pamiętać, że w momencie tworzenia pierwszych powszechnych systemów emerytalnych w krajach nordyckich w latach 70. wiek przechodzenia na emeryturę był ustalony na zdecydowanie wyższym poziomie. W Niemczech i Norwegii na przykład wynosił 70 lat.

Jak uzdrowić system emerytalny?

„Polska nie jest państwem dobrobytu w stylu nordyckim. Dobrobyt (także na emeryturze) najpierw zdobywa się dzięki pracy. There is no free lunch” – piszą analitycy FOR w raporcie. Eksperci alarmują, że w obecnym kształcie polski system nie może być wydolny. Za kilka lub kilkanaście lat na polskim rynku nie będzie wystarczającej liczby osób w wieku produkcyjnym, aby pokryć potrzeby emerytalne starszego pokolenia.

FOR propaguje pomysł ponoszenia wieku emerytalnego w Polsce na wzór krajów nordyckich. Alternatywą dla wydłużenia wieku aktywności zawodowej mogłoby być na przykład podniesienie wysokości składek lub obniżenie poziomu świadczeń emerytalnych. W każdym przypadku rozwiązanie nie będzie korzystne dla obywateli.

Forum zwraca również uwagę na ograniczenie przywilejów emerytalnych dla pracowników służb mundurowych, górników, rolników i pozostałych mniej licznych uprzywilejowanych grup zawodowych.

Nowelizacja ustawy emerytalnej przyjęta przez Sejm 11 maja 2012 roku podwyższa i zrównuje wiek emerytalny do 67 lat - bez względu na płeć. Wiek emerytalny będzie wydłużany stopniowo. Od przyszłego roku ma wzrastać co rok o trzy miesiące. W ten sposób mężczyźni osiągną nowy ustawowy wiek emerytalny 67 lat w 2020 r., a kobiety - w 2040 r. Nowelizacja przewiduje także możliwość przejścia na wcześniejszą, emeryturę częściową - dla kobiet w wieku lat 62 i po 35 latach pracy a dla mężczyzn - w wieku 65 lat i po 40 latach pracy.

Obecnie większość kobiet osiąga wiek emerytalny z momentem ukończenia 60 lat, a mężczyzn - 65 lat, jest tzw. powszechny wiek emerytalny.