Francois Hollande traci w oczach Francuzów. Już tylko 36 proc. z nich ma zaufanie do prezydenta – wynika z najnowszego sondażu instytutu Sofres. Do tej pory żaden przywódca V Republiki nie miał tak słabych notowań sześć miesięcy po objęciu władzy. Na tym etapie sprawowania władzy Francois Mitterrand cieszył się zaufaniem 63 proc. rodaków, a Nicolas Sarkozy – 53 proc.

Poparcie dla Hollande’a topnieje w ekspresowym tempie. W ciągu zaledwie miesiąca wskaźnik ten załamał się aż o 5 pkt proc. Bardzo duży (60 proc.) jest też negatywny elektorat głowy państwa. A jego premier Jean-Marc Ayrault z poparciem 34 proc. radzi sobie jeszcze gorzej.

Stawiając w maju na socjalistę, Francuzi mieli nadzieję, że ominie ich kuracja oszczędzania, jakiej doświadczają inne kraje Europy Zachodniej. Hollande obiecywał utrzymanie dotychczasowych świadczeń socjalnych, a nawet przywrócenie wieku emerytalnego sprzed reformy Sarkozy’ego (60 lat). Prawda okazała się jednak znacznie bardziej zniuansowana. Liczba bezrobotnych bije rekordy (przeszło 3 miliony osób), zaś Pałac Elizejski nie jest w stanie zapobiec zamykaniu kolejnych zakładów (ostatnio fabryki Peugeota pod Paryżem). Aby ratować finanse państwa, Hollande został też zmuszony do ogłoszenia wyjątkowej podwyżki podatków na przyszły rok (łącznie 20 mld euro, które po połowie zapłacą przedsiębiorcy i osoby prywatne) oraz ograniczenia wydatków państwa o 10 mld euro. Gospodarka kraju praktycznie stanęła w miejscu (wzrost ma wynieść w tym roku 0,1 proc.), bo pomysł uruchomienia przez państwo potężnych funduszy stymulacyjnych okazał się mrzonką. Szczególnie zawiedzeni są młodzi, którzy tradycyjnie w większości popierają lewicę. Jednak w tej grupie wiekowej już ponad 25 proc. osób nie ma pracy.

– Sprawowanie władzy w dzisiejszych czasach jest niezwykle trudne. Nie ma już żadnej ulgi, żadnego szacunku – żalił się wczoraj prezydent w wywiadzie dla dziennika „Le Monde”. Ale jego zdaniem decyzja o podjęciu walki o Pałac Elizejski miała sens.

– Niezależnie od tego, kto dziś stałby na czele kraju, zasadnicza przebudowa Francji jest konieczna. Ale lewica zrobi to o wiele mniej brutalnie, chroniąc najbiedniejszych, najbardziej potrzebujących – przekonywał.