Piątkowa sesja w Europie zakończyła się zwyżkami indeksów motywowanymi m.in. lepszymi od oczekiwanych danymi z rynku pracy w USA. Skala zwyżek nie była duża, ponieważ zapędy inwestorów temperowały dane o zamówieniach w przemyśle, które z kolei były słabsze od oczekiwanych (wzrost o 4,8 proc. wobec zakładanych 5,8 proc.) oraz zachowanie samej Wall Street, gdzie początkowy optymizm szybko wyparował. Nie przeszkodziło to jednak inwestorom w Warszawie w podniesieniu indeksu o blisko 1 proc. na końcowym fixingu.

Po zakończeniu notowań w Europie, na Wall Street kontynuowano przecenę i jest to okoliczność, z którą raczej nie liczono się na Starym Kontynencie. Tymczasem S&P zanotował do końca dnia istotny spadek przekraczający 0,9 proc. Amerykańskim komentatorom trudno wskazać jednoznaczne przyczyny napływu pesymizmu na rynek, który nieźle spisywał się w całym tygodniu mimo katastrofalnych skutków huraganu Sandy. Sporo pisze się o niepewności związanej z wynikiem wyborów, ale przecież nie jest to czynnik nowy, zresztą musiałby powtarzać się przy każdych wyborach, gdyby był prawdziwą przyczyną.
Zachowanie giełd amerykańskich skutecznie ochłodziły nastroje w Azji dziś rano. Nikkei i Kospi potraciły po 0,5 proc. Hyundai i Kia potraciły 6 proc. na wieść o planowanej wypłacie rekompensaty dla amerykańskich kierowców, którzy narzekają, że samochody tych marek zużywają więcej paliwa niż deklarują producenci. W Szanghaju indeks spadł, ale o skromne 0,1 proc., ponieważ pomógł mu odczyt indeksu PMI sektora usług, który wzrósł do 55,5 w październiku z 53,7 miesiąc wcześniej (według wyliczeń nieoficjalnych - Markit i HSBC - indeks spadł do 53,5 z 54,3).

Europa zapłaci na otwarciu cenę za zbyt duży optymizm w piątek, natomiast w Warszawie WIG20 może zostać ukarany szczególnie mocno za wyskok na piątkowym fixingu. Sądzę jednak, że niepewność związana z wynikiem wyborów w USA każe inwestorom wstrzymać się z poważniejszymi decyzjami. Trzeba też pamiętać o decyzji RPP w sprawie stóp (środa) oraz posiedzeniu (ECB), które będą głównymi motorami wydarzeń na rynkach (RPP oczywiście w lokalnej, głównie zresztą medialnej sferze). Po drugie po spadku S&P indeks znalazł się relatywnie blisko ostatniego dołka (11 pkt, a więc mniej niż 1 proc.) i to wsparcie może podziałać antydepresyjnie na rynkach akcji całego świata. Oczywiście, dopóki się utrzyma.