Poniedziałkowa sesja w Warszawie zaczęła się niezbyt pomyślnie dla posiadaczy akcji. Indeks szerokiego rynku zniżkował na otwarciu o 0,5 proc., a wskaźnik największych spółek tracił prawie 0,9 proc. W ciągu dnia sytuacja niewiele się poprawiła. WIG20 co prawda systematycznie zmniejszał skalę zniżki, ale o wyjściu nad kreskę nie było mowy. Wczesnym popołudniem udało mu się dotrzeć do 2335 punktów, czyli do poziomu o 0,5 proc. niższego od piątkowego cudownego fiksingu. Znacznie lepiej radził sobie mWIG40. Niemal przez cały dzień trzymał się na niewielkim plusie. Jedynie przez moment znalazł się pod kreską. Wśród średnich firm wyróżniały się zyskujące niemal 4 proc. akcje Rovese, O ponad 3,5 proc. w górę szły papiery Polimeksu i Intercars. Najmocniej, o 4,8 proc., przeceniane były walory IDM.

W gronie blue chips po południu na plusie trzymały się papiery jedynie czterech spółek. Prym wiodły zwyżkujące o 2,5 proc. walory Asseco. Po około 1 proc. w górę szły akcje Bogdanki i KGHM. Na początku notowań papiery miedziowego kombinatu zniżkowały jednak o 0,9 proc. Po przekraczającym 1 proc. spadku, 0,9 proc. zyskiwały akcje PZU. Rano na wartości najbardziej, bo około 2 proc., traciły walory Telekomunikacji Polskiej. Niewiele ustępowały im akcje Tauronu, GTC i Banku Handlowego. Po południu podaż zepchnęła akcje PKO o 1,3 proc. w dół. Trwa zła passa niedawnego debiutanta ZE PAK. W poniedziałek papiery spółki taniały o 0,35 proc., osiągając cenę 25,3 zł.

Kiepskie nastroje panowały przez cały dzień na głównych giełdach europejskich. Wskaźnik w Paryżu zniżkował o 0,8-0,9 proc., a DAX tracił 0,5-0,8 proc. Byki we Frankfurcie próbowały zmniejszyć skalę spadku, ale szło im to dość opornie. Londyński FTSE zniżkował o 0,8-0,9 proc. po rozczarowującym spadku wskaźnika aktywności w usługach. Znalazł się on w pobliżu krytycznego poziomu 50 punktów. Liderem spadków na naszym kontynencie był wskaźnik w Madrycie, tracący przeszło 2 proc. Mimo nienajlepszej atmosfery wokół Grecji (w poniedziałek rozpoczął się trzydniowy maraton strajkowy), indeks w Atenach zyskiwał po południu ponad 3,5 proc.

Rozczarowały dane zza oceanu. Wskaźnik aktywności w amerykańskich usługach obniżył swoją wartość z 55,1 do 54,2 punktu. Spodziewano się jego spadku do 54,5 punktu. To pogorszyło już i tak nienajlepsze nastroje na nowojorskim parkiecie. Tamtejsze indeksy zaczęły dzień od spadku po 0,2 proc. Po publikacji skala spadku nieznacznie się zwiększyła, sięgając 0,3-0,4 proc. Utrzymywała się też nerwowość przed wtorkowymi wyborami w Stanach Zjednoczonych.
Na pół godziny przed końcem sesji indeks naszych największych spółek i wskaźnik szerokiego rynku traciły po 0,05 proc., sWIG80 szedł w dół o 0,5 proc., a mWIG40 rósł o 0,2 proc. Obroty sięgały 475 mln zł.