Laos rozpocznie w tym tygodniu budowę zapory na rzece Mekong. Projekt zmodyfikowano, aby rozwiać obawy sąsiadów - podał w poniedziałek rząd.

Od półtora roku prace były zawieszone, gdyż według Wietnamu i Kambodży zapora może mieć negatywne skutki dla środowiska.

Opiewający na 3,8 mld dolarów projekt hydroelektrowni od miesięcy dzieli kraje leżące nad Mekongiem.

"Po dwóch latach przygotowywań obszaru w pobliżu placu budowy rząd zorganizuje 7 listopada uroczystość, a następnie rozpoczną się prace nad samą zaporą" - powiedział w rozmowie z agencją AFP wiceminister energetyki Viraphonh Viravong.

Pozbawiony dostępu do morza Laos jest jednym z najbiedniejszych krajów w Azji Południowo-Wschodniej, a jego strategia rozwoju opiera się na hydroenergetyce - pisze korespondent BBC w Bangkoku. AFP dodaje, że kraj ten chce stać się "baterią Azji Południowo-Wschodniej".

Zaporę Xayaburi w północno-zachodnim Laosie ma wybudować za tajskie pieniądze tajska grupa CH Karnchang. Większość energii ma zostać sprzedana Tajlandii.

Kontrowersyjna zapora

W 1995 roku Wietnam, Kambodża, Tajlandia i Laos utworzyły Komisję ds. Mekongu i zobowiązały się do konsultacji w sprawie tego, w jaki sposób będą wykorzystywać rzekę.

W maju 2011 roku komisja ta wstrzymała budowę zapory, która ma być pierwszą z 11 podobnych hydroelektrowni w dolnej części rzeki. Wietnam i Kambodża obawiały się o zasoby ryb i przepływ osadów. Domagały się wstrzymania prac do czasu przeprowadzenia odpowiednich badań dotyczących wpływu zapory na środowisko.

Władze w Wientianie kilkakrotnie zapewniały, że w celu rozwiania tych obaw zmodyfikowały projekt.

"Aby uspokoić naszych sąsiadów, niektóre szczegóły projektu zostały zmienione" - powtórzył w poniedziałek Viraphonh. Dodał, że "zgodnie z przewidywaniami pod koniec 2019 roku" zapora będzie gotowa.

W lipcu oficjalny dziennik "Vientiane Times" poinformował, że Xayaburi będzie wyposażona w system, który umożliwi 85 procentom ryb przepływ przez zaporę.

Ogłoszenie rozpoczęcia prac "wskazuje na to, że Laos tak naprawdę nigdy nie miał zamiaru współpracować z sąsiadami" - skrytykował poniedziałkowe informacje przedstawiciel organizacji pozarządowej International Rivers Kirk Herbertson. Twierdzi, że komunistyczny rząd nie przeprowadził badań na temat wpływu zapory na migracje ryb.

Na Mekongu i jego dopływach znajdują się największe łowiska śródlądowe. Według ekologów z powodu planowanych na Mekongu zapór wyginąć może wiele migrujących gatunków ryb, np. żyjący w wodach słodkich delfin krótkogłowy (Orcaella brevirostris).

Ekolodzy twierdzą też, że elektrownia o mocy 1260 megawatów miałaby katastrofalne skutki dla milionów mieszkańców, którzy rzekę wykorzystują jako źródło transportu czy pożywienia.