Powodem jest gwałtowny spadek w obrotach kapitałem własnym i walutami obcymi oraz coraz mniej liczne fuzje przedsiębiorstw. W oświadczeniu Centre for Economics and Business Research (CEBR) możemy przeczytać, że w 2013 r. liczba posad w londyńskim City i Canary Wharf prawdopodobnie obniży się do 237 tys., podczas gdy pół roku temu stanowisk było tam o niemal 20 tys. więcej. Taki wynik byłby najniższym od 1993 r. i szokująco niskim w porównaniu do 354 tys. zatrudnionych w roku 2007.

Douglas McWilliams, dyrektor generalny CEBR, uważa, że ma to związek ze koniecznymi zmianami w modelu biznesowym firm zlokalizowanych w City, a także z pokryzysowym osłabieniem gospodarki. W Wielkiej Brytanii przybywa też regulacji prawnych, co spotyka się z negatywną reakcją przedsiębiorstw.

Europejskie i Japońskie firmy, które swoje ośrodki handlu papierami wartościowymi mają właśnie w Londynie, tną posady właśnie ze względu na niestabilność rynków i coraz większe ograniczenia brytyjskiego prawodawstwa. Zwolnienia planują m.in. szwajcarski bank UBS, największy japoński dom maklerski Nomura Holdings i Royal Bank of Scotland.

>>> Polecamy: Wielka Brytania zwiększa żądania odnośnie budżetu UE