"To nie jest wspaniałe zwycięstwo Baracka Obamy. Prezydent pozostanie prezydentem. Ale Amerykanie nie wybrali go dlatego, bo uważali, że jego pierwsze cztery lata były świetne i przekonujące. Obywatele USA byliby na pewno gotowi zwolnić Obamę. Jednak nie byliby gotowi zatrudnić na jego stanowisku Mitta Romneya. Wizerunek Republikanina był zanadto zły" - pisze w środę niemiecki dziennik w internetowym wydaniu. Według komentatora gazety Obama uczynił z wyborów referendum na temat charakteru Romneya - i wygrał.

"W czasie kampanii wyborczej Obama nie zdradził wiele z tego, co zamierza zrobić w ciągu nadchodzących czterech lat. Jak na dłoni widać, co musi zrobić. Infrastruktura publiczna Ameryki - od sieci energetycznych poprzez drogi i mosty po systemy ochrony zdrowia, oświaty i podatkowy - jest w opłakanym stanie. To ma konsekwencje dla całego społeczeństwa" - pisze "SZ".

>>> Czytaj też: Wybór Obamy to dobra wiadomość dla Rosji i dużych państw UE, ale nie dla Polski

"Zagrożenie, że amerykańskie społeczeństwo podzieli się na coraz mniej licznych szczęśliwych i wielu biedaków jest coraz większe i rośnie, im dłużej czeka się z tym, by mu przeciwdziałać. Obama nie może być wybrany jeszcze raz na prezydenta, a zatem bez żadnych wątpliwości może się narazić i powiedzieć obywatelom prawdę o stanie państwa oraz wdrożyć program odbudowy, który przynajmniej zacznie usuwać największe niedociągnięcia. Republikanie będą krzyczeć: +Socjalizm!+, ale wygrana walka Obamy o reformę systemu ochrony zdrowia pokazuje, że może się udać" - ocenia "Sueddeutsche Zeitung"

Tygodnik "Der Spiegel" komentuje w internetowym wydaniu, że Obama odniósł zwycięstwo, ale nie triumfalne. "Barack Obama prowadził pozbawioną blasku kampanię, ukształtowaną raczej przez ostre ataki na charakter rywala Mitta Romneya niż przez dumę z własnego bilansu" - ocenia komentator "Spiegla". Dodaje, że Obama pozyskał wprawdzie większość elektorów, ale jedynie "nieznaczną większość - jeżeli w ogóle - głosów wszystkich Amerykanów".

"+Idź na wybory+ - taka na końcu była mantra na imprezach wyborczych Obamy. Pragmatyczny apel zastąpił wizjonerskie zdania o nadziei i zmianie. Proste przesłanie wyborcze prezydenta na jego drugą kadencję brzmiało: Musi zostać wybrany, bo nie dokończył jeszcze swojego trudnego zadania" - pisze "Spiegel".

Jak ocenia, w czasie drugiej kadencji Obama będzie musiał wykazać się skromnością i przynajmniej na razie zająć tym, czego oczekują od niego Amerykanie: pobudzeniem gospodarki i tworzeniem nowych miejsc pracy. "Demokrata nie może nadal zajmować się w pierwszej kolejności kontrowersyjnymi projektami, które dzielą, jak jego historyczna reforma systemu ochrony zdrowia" - dodaje tygodnik. Pisze, że "ta nowa skromność może opłacić się jemu i jego partii", bo wzrost gospodarczy zwiększy szanse na to, że w 2016 r. prezydentem USA znów może być Demokrata. Zdaniem "Spiegla" może to być obecna sekretarz stanu USA Hillary Clinton.

Według dziennika "Frankfurter Allgemeine Zeitung" zadaniem Obamy jest połączenie sił dla "wewnętrznej odnowy" USA. Jak pisze, Europie może się wydawać, że po wyborach w Waszyngtonie "wszystko zostaje po staremu". "Ale nie może pozostać. Ktoś musi usunąć z amerykańskiej polityki truciznę, musi przezwyciężyć zastój i znów utorować drogę do współpracy ponadpartyjnej. Cztery lata temu Obama dokładnie to obiecał, ale mu się nie udało i to być może największe rozczarowanie jego pierwszej kadencji" - pisze "FAZ".

"Amerykańskie społeczeństwo jest rozdarte, a system polityczny opanowany przez wrogość, która utrudnia, a czasem wręcz uniemożliwia realizację wielkich zadań dla kraju. Ameryka jest w zasadzie tak samo podzielona, jak w chwili objęcia urzędu przez Obamę - i tak samo było za jego poprzedników Busha i Clintona" - ocenia "FAZ". 

>>> Czytaj też: "Obama nie myśli i nie będzie myślał o Europie"